Epilog ♥

,,Julia Adams, a może raczej przyszła Julia Styles – powszechnie znana jako Lulu. Piękna narzeczona znanego gwiazdora z zespołu One Direction – Harrego Stylesa. Od wczoraj wiemy iż ta dwójka planuje ślub. Pierwszego lutego 2017 roku w jednym z Londyńskich klubów Harry oświadczył się Lulu.

Para przeszła przez prawdziwe tornado uczuć. Tsunami wścibskich i podłych fotoreporterów jak i szarańczy anty-fanek. Niestety nie znamy całej historii najsławniejszej pary świata, wiemy jednak, że tej dwójki już nic nie jest w stanie rozłączyć…”

 

Brukowce nie znały całej historii, nie znały nawet połowy tego przez co przeszła ta dwójka. Kiedy para w 2014 roku ogłosiła publicznie swój związek… najgorsze dopiero się zaczęło, wiele łez zostało wylanych, wiele złych decyzji podjętych – jednak nikomu nie udało popsuć się tego uczucia, miłość wygra wszystko.

Tuż po zakończeniu trasy chłopców; Take Me Home – media ogłosiły, że Harry zdradził Lulu – nic nie mogło bardziej zaboleć tej dwójki, pod koniec wakacji 2014, kiedy Julia poleciała odwiedzić swojego najlepszego przyjaciela Justina Biebera – brukowce nie zostawili suchej nitki z tej dwójki, kłamali, że tym razem to ona zdradziła. Nie mieli pojęcia jak bardzo złamało to uczucia całej trójki. Jednak wszystko minęło, Harry i Lulu przetrwali w swoim burzliwym, ale prawdziwym uczuciu.

Ale nie mówmy o tym co było kiedyś, był to długi okres. Pomówmy o tych dobrych wspomnieniach.

Julia po wyjeździe do Polski została wysłana do programu ,,The Voice Of Poland”- wygrała. Nagrała płytę, zrobiła małą trasę koncertową po Polsce, wytwórnie muzyczne toczyły bitwę o piękną Lulu, jednak ona nie przyjęła żadnej propozycji – poszła na studia w tym momencie jest na drugim roku na uczelni w Cambridge o kierunku prawniczym.

Wczoraj Harry oświadczył się Lulu to było jej marzeniem od kilku miesięcy, była zaskoczona i wniebowzięta. Data, którą wybrał jej przyszły mąż nie mogła być bardziej trafiona.

1 Luty 2013.

Tego dnia wszystko się zaczęło. Pierwsze spotkanie Harrego i Lulu, teraz wiedzą, że to tam już byli w sobie zakochani. Długa ścieżka, którą pokonali, aby w końcu dopuścić do myśli, że miłość jednak istnieje… Przyjaciele pomogli i ta dwójka dała radę. Aktualnie mieszkają w Los Angleles.

Kochają się.

Ten dzień połączył także Alice i Nialla, ta para również miała wzloty i upadki, jednak niedawno odbył się ich ślub ogłoszono go najbardziej hucznym weselem roku! Ceremonia planowana była na przyszły rok, jednak pewne zajście… przyspieszyło tępo. Po cichu wam zdradzę, że ta urocza dwójka już w grudniu powiększy rodzinę o dwóch członków! Julia jest podekscytowana tym faktem, nie wspominając o przyszłych rodzicach maluchów.

Cała czwórka nadal utrzymuje doskonały kontakt.

Liam i Damielle, cóż Liam zdradził Dan z Sophią, ale o tym już nie wspominamy. Jak to się mówi Stara miłość nie rdzewieje to przysłowie sprawdziło się w przypadku tej dwójki. Piękna para w tym momencie cieszy się wspaniałym synkiem, cała trójka mieszka w Londynie, tak jak Alice i Niall.

Zayn i Perrie, och tutaj można by było pisać wiele. Obydwoje się do siebie przekonali, zauroczenie Zayna Julią minęło, tak myślę… cóż niestety w myślach nie czytam, a kto tam wie czy nasz kochany ZEN zrezygnował z pięknej Julii, mimo wszystko wszyscy dobrze wiem, że Harry nikomu jej nie popuści, zwłaszcza teraz kiedy jest oficjalnie jego, na termin nieokreślony. Pierścionek z brylantem na palcu Pezz zagościł dosyć szybko, wszyscy byli ucieszeni tą nowiną. Cała ósemka utrzymuje kontakt. Nowy Jork powitał tą dwójkę z otwartymi ramionami, mieszkają tam od ponad roku.

Louis i Eleanor. Louis do tej pory jest najlepszym przyjacielem Hazzy od wszystkiego, trzy razy w tygodniu obowiązkowe wspólne piwo. Co najmniej raz w tygodniu z resztą zespołu. O zaręczynach Eleunor nic nie słyszano, dobrze jest im tak jak jest. Cóż może nasz Louis jest za teorią Gustawa z Dziadów? Małżeństwo rujnuje miłość? Pozostawimy to dla niego samego. Londyn pozostał wymarzonym domem dla tej dwójki. Ach! Louis dorywczo gra w drużynie piłki nożnej Anglii, nic tylko płakać łzami dumy.

Justin. Kochany bursztynowooki najlepszy przyjaciel Lulu. Znał i zna go cały świat. Pięknie śpiewa, gra. Wydał ponad 12 płyt, a jego kariera wrze od coraz to nowych pomysłów i koncertów. Ostatnio nawet grywał w filmach ze swoją dziewczyną Seleną Gomez. Cóż, chyba dziewczyną. Nikt, myślę, że nawet ta dwójka nie wie co dokładnie między nimi jest. Zrywają publicznie, a tydzień później wrzucają wspólne fotki do sieci. Justin regularnie, co najmniej raz na pół roku odwiedza Lulu na kilka dni, aby nadrobić stracony czas.

Zespół One Direction ma na koncie 6 albumów, 6 tras koncertowych i tysiące nagród. W przyszłym roku zamierzają wznowić karierę, swoje plany upublicznią jesienią, myślę, że fanki będą wniebowzięte.

Ulubionym państwem cudownej piątki do koncertowania jest Polska. Po wizycie w 2015 roku, zostali oczarowani i wniebowzięci, od tamtej pory odwiedzali Polskę regularnie co roku. Państwem otwierającym najnowszą trasę ma być właśnie Polska!

PIIIIIP!

WIADOMOŚCI Z OSTATNIEJ SEKUNDY!

Od miesiąca mnie nosiło, moje humorki były cholernie nieznośne! Biedny Harry… Tydzień temu powinnam dostać miesiączkę, co niestety nie zaszło aż do tej pory. Weszłam do mojego pięknego domu i rzuciłam torbę na blat, dużej kuchni.

- Alice! Jak mogło ci przyjść akurat TO do głowy? – jęknęłam rozchylając reklamówkę z apteki.

- Masz idealnie dopasowane objawy, kochanie. Boże! Ale byłoby świetnie gdybyśmy były w ciąży razem! – pisnęła. Podskoczyła do mnie i wyrwała mi opakowanie z dłoni, otworzyła i wręczyła mały kubeczek. – Nasiusiaj tu.

- Chyba sobie żartujesz – prychnęłam.

- Nie, po prostu nasikaj. Wierz mi, znam się na rzeczy – radośnie wskazała na delikatnie uwypuklony brzuszek. Była dopiero w czwartym miesiącu, ale były to bliźniaki, więc brzuszek był nieco większy niż u kobiety, która nosiła w sobie jedno dziecko.

- Uch no dobrze, ale tylko udowodnię ci, że się mylisz. Nie jestem w ciąży! – krzyknęłam będąc już na korytarzu. Weszłam do toalety i spełniłam prośbę mojej przyjaciółki. Plastikową rurkę przeniosłam mocz na tester i z powrotem udałam się do kuchni.

- I co teraz? – zapytałam.

- Musimy czekać. Jedna kreska – brak ciąży, dwie – będziesz mamusią! – pisnęła, klaszcząc w dłonie.

Ciąża nie była czymś o czym marzyłam akurat w tym momencie, Harry wjeżdża w trasę jeszcze w tym roku.

- Jeszcze 30 sekund – powiadomiła mnie Ali. Moje serce zaczęło bić mocniej, a dłonie spociły się.

Błagam nie, nie teraz. Nie jestem na to gotowa.

Po określonym czasie, powoli odchyliłam głowę, aby zerknąć na biały patyczek, nazywany testem ciążowym.

DWIE KRESKI.

Nie, nie, nie, nie. To nie może być prawda.

- Cholera Lulu! – pisnęła Al.

- To niemożliwe… my… my przecież… się zabezpieczaliśmy i w ogóle… – jąkałam się. Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.

- Nie płacz kochanie, przecież to cudownie!

- Ale Ali, to… przecież… Harry on nie będzie zadowolony… – szlochałam.

Nagle drzwi wejściowe trzasnęły, a do środka weszli Niall, Louis i Harry na końcu. Szybko wzięłam test z blatu i wytarłam mokre policzki.

-Jesteśmy – Niall podszedł do Alice i pocałował ją, a później czule dotknął wybrzuszenia.

Jęknęłam na myśl, że we mnie też jest teraz nowe życie. Czułam się dziwnie. A co jeśli Harry nie będzie chciał tego dziecka?

Zielone oczy Harrego lekko ściemniały kiedy do mnie podszedł. Jedną ręką złapał mnie w pasie, a drugą przyłożył do mojego policzka.

- Co się stało, kochanie? – wychrypiał, lekko cmokając mnie w usta.

- Ja… nic – nie mogłam mu powiedzieć, nie teraz.

- Powiedz mu! – szepnęła, nie za bardzo dyskretnie Alice. Posłałam jej mrożące krew w żyłach spojrzenie.

Jęknęłam. Odsunęłam się od mojego narzeczonego i włożyłam mu test do ręki. Zanim na niego spojrzał, posłał mi ostrożne spojrzenie.

Uważnie obserwowałam jego reakcję. Najpierw widziałam jak na jego twarzy pojawia się zdezorientowanie, chwilę później dołeczki w jego policzkach coraz to bardziej się pogłębiały.

Uśmiechał się. Harry był szczęśliwy!

- Czy to… czy ty… – spojrzał na mnie.

Skinęłam lekko głową.

- Ja… ja nie wiem jak to się stało, przecież zabezpieczaliśmy się i… – bawiłam się palcami u dłoni.

- Bardzo tego chciałem, księżniczko – Harry objął mnie w pasie i przyciągnął do swojego ciała. – Sam to zaplanowałem – uśmiechnął się złośliwie.

- Co? – zdziwiłam się. – Ale jak?!

- Ja cóż, nie do końca byłem ostrożny, jak prosiłaś – wytłumaczył.

Lekko rozchyliłam usta ze zdziwienia.

- Nawet mnie nie zapytałeś o zdanie? Przecież to… matko! Komedia jakaś! – rozzłościłam się.

- Kochamy się, niedługo będziemy brali ślub, prawie wszyscy moi przyjaciele mają dzieci. Mam 25 lat, chciałem tego. Ty tak bardzo kochasz dzieci, wiedziałem, że również będziesz za – powiedział.

Nie wiedziałam co odpowiedzieć, on miał rację. Kochałam dzieci i kochałam Harrego.

- Jej – wypuściłam powietrze.

- Nazwijcie go Tmmy! – krzyknął Tomlinson.

Zachichotałam.

- Ja chcę córeczkę – fuknął Harry.

- Aww – cmoknęłam go w policzek. – Córeczka będzie idealna, będzie miała twoje oczy i włosy.

- A twoje usta i figurę, o Boże nasza córeczka będzie idealna – jęknął Harry.

Ponownie zachichotałam, a ze mną Ali i Nialler.

Brunet posadził mnie na blacie i zaczął całować. Kochałam go całować, najbardziej na świecie.

Moje życie było idealne z Harrym, a teraz nasza mała rodzina miała powiększyć się o jeszcze jednego osobnika. To było piękne, wiedziałam, że dzidziuś będzie najbardziej wyczekany i wykochany przez babcie, dziadków, nas rodziców, przyjaciół i całe otoczenie.

Nasza mała córeczka, albo synek, ale mam przeczucie, że jednak córeczka.

- Kocham cię – mruknęłam w usta Harrego.

- Kocham cię mocniej – odpowiedział.

- Na zawsze – dodałam.

- Na zawsze – odpowiedział, a swoją dużą, ciepłą dłoń umieścił na moim brzuchu. A usta jeszcze raz złączył w namiętnym pocałunku.

THE END.

Dziękuję, dziękuję, dziękuję! ♥

Nic nie wyrazi mojej wdzięczności za to, że byliście ze mną do końca ♥

Jestem cholernie wdzięczna i szczęśliwa!

Dziękuję za wszystko za komentarze, wejścia, uśmiechy i może nawet łzy, za otuchę i cieple słowa ♥

KOCHAM WAS MOCNO, DIRECTIONERS ZOSTAJĘ DO KOŃCA ♥

Moja fanfictiony ciągle gdzieś są, ciągle coś piszę, bo bez tego czuję się dziwnie, muszę gdzieś wylewać nadmiar wyobraźni i słów haha

Jestem wam niesamowicie wdzięczna, bo to mój pierwszy samodzielny ff, który dokończyłam

obiecuję, że będę was powiadamiała o nowych ff, które będę pisałam,a przy okazji to jeden z nowych haha:


http://www.wattpad.com/53935281-little-black-dress-harry-styles

jeszcze raz dziękuję! ♥

LOVE YOU ALL!

TO KONIEC ONE-DIRECTION-KISS DALSZE CZĘŚCI NIEPRZEWIDYWANIE :”)

Kiss ♥

Ps. W poniedziałek wyjeżdżam do Londynu! Dreams come true sunshine! ♥ lovelovelove!

Żyję! ♥ I powrócę!

Witajcie moi najwspanialsi! ♥

TAK STRASZNIE CHCIAŁABYM WAS PRZEPROSIĆ STRASZNIE ♥

ZAWALIŁAM, WIEM <3

Ale po prostu nie miałam kompletnie czasu, jestem w liceum i znalezienie chwili czasu na napisanie czegokolwiek na blogi jest naprawdę ciężkie :”(

Obiecuję wam, że dodam rozdział…

a raczej epilog.

Tak. Myszki moje kochane nie dam rady raczej dalej ciągnąc tego bloga, EPILOG wytłumaczy wszystko, rozwiąże wasze ewentualne rozkminy : )

Postaram się, a by był najlepszy na świecie ♥

DIRECTIONER mimo mojego wieku (17 lat) zostanę na zawsze :’)

Mam nadzieję, że mnie nie zabijecie!

STRASZNIE DZIĘKUJĘ ZA MIŁE KOMENTARZE, DZIĘKUJE ZA TO ŻE BYLIŚCIE ZE MNĄ OD CIĘŻKICH POCZĄTKÓW! HAHA

Ale to nie jest koniec! Powrócę! Z innym opowiadaniem na innej stronie, ale nie martwcie się na pewno was powiadomię : )

RESZTĘ NAPISZĘ PÓŹNIEJ

KOCHAM WAS ♥

Czekajcie na WIELKI FINAŁ KISS

LOVE YOU ALL ♥

Kiss ♥

HAPPY B-DAY LOU and MERRY X-MAS ♥

WESOŁYCH ŚWIĄT MIŚKI!

DUUUUŻO ZDROWIA, SZCZĘŚCIA, MIŁOŚCI!

SPEŁNIENIA NAJSKRYTSZYCH MARZEŃ!

SPĘDZENIA TYCH ŚWIĄT W RODZINNEJ ATMOSFERZE

I WSZYSTKIEGO CZEGO TYLKO SOBIE ŻYCZYCIE ♥

LOVE YOU ALL ♥

WYMARZONA CHOINKA EVER Z TYMI PO BOKU JAKO PREZENTY @.@

Happy birthday to you,
Happy birthday to you,
Happy birthday lovle LOUIS,
Happy birthday to you!

Nasz najukochańszy LOUIS zaczyna dzisiaj 22 lata! :’)

Tak szybko minęło, prawda? <3

Nie możemy płakać, że Lou staje się dorosły

powinniśmy się cieszyć ♥

I tak jest!

KOCHAMY CIĘ LOUIS NIEZALEŻNIE OD TEGO JAKICH

WYBORÓW DOKONASZ…

SERCOWYCH, TYCH W KARIERZE

ZAWSZE BĘDZIEMY Z TOBĄ! ♥

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO LOU ♥

LOVE YOU <3

Kiss ♥

stylowi_pl_moda-damska_12090891

Rozdział 63

Dojechałyśmy pod dom, wysiadłam z samochodu i poszłam odpiąć Olivię.

- Ani słowa mamie. – powiedziałam z poważą miną.

- Nic nie powiem, pzysięgam. – przyłożyła rączkę do buzi udawaną, że zamyka ją na kluczyk. Uśmiechnęłam się do niej lekko. Wzięłam torby z zakupami z bagażnika i weszłyśmy do domu.

- No w końcu! Gdzie tak zaszalałyście dziewczyny, co? – na powitanie wyszedł nam tata. Wziął Oli na ręce, a mnie pocałował w czoło.

- Byłyśmy na zakupach. – uśmiechnęłam się.

- Pacz mm Zejana. – dziewczynka zaczęła wymachiwać lalką.

- Zayna Oli. – poprawiłam karcąc ją wzrokiem.

Zakupy zaniosłam na górę i zeszłam na dół – aby zjeść kolację. Babcia dyskutowała z mama i tatą o cioci Edycie… serio musi być źle. Martwię się bo oni byli zawsze takim wzorowym małżeństwem, aż niemożliwe.

- Kochanie? – zwrócił się do mnie dziadek. Spojrzałam na niego. – Wszystko dobrze? – złapał mnie za dłoń i ścisnął pocieszająco. – Widzę, że ci ciężko. Zabiję tego kto ci to robi. – mrugnął.

- Słucham? – zaśmiałam się cicho. – Dziadku wszystko jest dobrze. – postarałam się aby mój uśmiech wyglądał na prawdziwy.

- Nienawidzę patrzeć jak moja wnusia jest smutna, słyszeć jak płacze po nocach. Powiedz… kochasz go? – szeroko otworzyłam usta. Nigdy nie mówiłam im, że jestem z Harrym. Nigdy nie pytali. Wszyscy o tym krzyczeli o naszym ,,związku”. Jednak nie byłam pewna czy moja rodzina w to wierzy. Niby rozmawiałam o tym z mamą, powiedziałam jej jak sprawy się mają i nie wątpię, że rozmawiała o tym z resztą domowników. Ale dziadku to nie jest odpowiedni moment… Uśmiechnęłam się nieśmiało i zaczęłam szybko mrugać próbując powstrzymać łzy. Wstałam od stołu, podziękowałam za kolację – chociaż nic nie zjadłam – i pobiegłam na górę.

Wpadłam przez drzwi rzucając się na swoje łóżko. Wytarłam mokre policzki o poduszkę.

Kocham go.

Wzięłam telefon do ręki.

Trzy nieodebrane połączenia od: Harry.

Dzwonił. Bez wahania wcisnęłam zieloną słuchawkę. Odebrał niemal od razu.

- Julia? – usłyszałam ciche pełne ulgi westchnięcie. Jego głos sprawił, że się uśmiechnęłam.

- Hej Harry. – przywitałam się.

- Jak tam kochanie? – zapytał z troską.

- Tęsknię. Nie wytrzymam dłużej Harry…

- Lulu błagam. Dasz radę, razem damy. Już niedługo się zobaczymy, przyrzekam. – słyszałam jak przełyka ślinę.

- Wiem, że nic nie mogę zrobić. Wiem że musisz śpiewać dla  nich. Ale ja nie daję rady, rozumiesz? To mnie przerasta.- załkałam.

- Nie rób mi tego. Nie zostawiaj mnie Julia – powiedział zmęczonym głosem. Po mojej twarzy znowu spłynęły łzy.

- Powiedz, że po prostu ci nie zależy. Nie trzeba tego ciągnąć. Może z tą Keshą to prawda? Zrozumiem jeśli kogoś masz. – gadałam jak nakręcona, a ból w moim sercu z sekundy na sekundę się powiększał.

- Co ty pieprzysz Lulu? – zdenerwował się. – Od sześciu miesięcy nie myślę o niczym innym jak o tobie. O tym jak powiedziałem co do ciebie czuję… o twoich słodkich wargach na moich ustach, tak bardzo chciałbym cię teraz przytulić, pocałować, pocieszyć i porozmawiać. Od pół roku o niczym innym nie marzę, a ty myślisz, że mam inną? – końcówkę wypowiedział z takim jadem, że aż się wystraszyłam.

- Już nie wiem co myśleć, Harry…

- Masz rację. Wierz wścibskim fotoreporterom. Oni znają prawdę, wiedzą co czuję, robię i myślę. Nie wierzę, że masz o mnie aż tak złe zdanie, Lulu…

- Jakie złe zdanie? Zastanawiam się czy cokolwiek do mnie czujesz! Mam już dosyć tego wszystkiego, bzdur o których ciągle słyszę na swój i twój temat! Mam dosyć. – szepnęłam.

- Wszystko wymyka się spod kontroli… Ale musisz wiedzieć, że naprawdę mi na tobie zależy.

- Udowodniłeś, że jest całkiem odwrotnie. – szepnęłam, a kiedy już to zrobiłam ugryzłam się w język mając nadzieję że tego nie słyszał. Rozłączyłam się i poszłam do łazienki. Kolejny potok łez – tyle że w nowym miejscu. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w piżamę i położyłam do łóżka.  Przed zaśnięciem słyszałam ciągłe brzęczenie mojej komórki.

♥♥♥

Kolejne cztery dni były jeszcze gorsze…

Harry dzwonił do mnie, nie odbierałam. Nie mogłam! Jego głos sprawiał że umierałam z tęsknoty. Przez cztery dni nie wyszłam z pokoju. Wysyłałam uspakajające wiadomości typu: ,,Wszystko dobrze, przestań dzwonić”. Wiedział, że jest mi trudno. Nikt nie ostrzegł mnie, że miłość może być tak bolesna. NIKT! A jest, bardziej niż się spodziewałam…

♥♥♥

Czwartek.

Już czwartek. Nie mogę tak po prostu ryczeć i użalać się nad sobą. Co to to nie! To nie ja! Suzi nie byłaby ze mnie dumna. Wstaję pewnie z łózka i wchodzę do garderoby. Jadę gdzieś, muszę się stąd wyrwać! Wybrałam czarną, skórzaną spódniczkę, króciutki czarny sweterek i tego samego koloru platformy – ubrałam się. Włosy rozczesałam, a te naturalnie pozawijały się na końcówkach, lekki makijaż i oczywiście okulary przeciwsłoneczne. Telefonu nie biorę, chcę się rozerwać.

Powoli schodzę na dół, jest przerażająco cicho, nie przypominam sobie żeby mówili, że dziś gdzieś jadą… Weszłam do kuchni i włączyłam wodę na herbatę. Poszłam do salonu włączyć program z muzyką i z powrotem udałam się do kuchni. Zrobiłam sobie kanapkę i usiadłam przy stole w jadalni. Skonsumowałam posiłek więc wzięłam się za ogarnięcie kuchni i zmywanie brudnych naczyń. Czyściłam już ostatni talerz kiedy usłyszałam za sobą jakiś szmer, odwróciłam się gwałtownie.

- Niemożliwe. – szepnęłam, mając już łzy w oczach. Talerz upadł na płytki roztrzaskując się na drobne kawałeczki. – To niemożliwe… – zmarszczyłam czoło, zaciśniętymi w pięści dłońmi wytarłam słone łzy.

Jak młody Bóg, błękitna koszula odsłaniająca najcudowniejsze tatuaże na świecie – jaskółki, czarne obcisłe rurki, brązowe loczki zaczesane do tyłu i oczy. Zielone jak nigdy, szkliły się jakby… od płaczu? Możliwe, że to tylko złudzenie… że naprawdę tam nie stoi, ale mimo wszystko podchodzę do niego i mocno tulę, unosi mnie do góry kręcąc wokół własnej osi.

To naprawdę on!

Harry.

Przyciska moje ciało do swojego i unosi moją brodę.

- Nie masz pojęcia jak mi na tobie zależy. Tak bardzo tęskniłem. – szepnął, jego ciepły, miętowy oddech  otulił moją twarz. Przymknęłam powieki, a twarz wtuliłam w jego pierś cichł łkając. – Nie płacz kochanie. – szepnął mi do ucha radośnie. Mokra ciecz spadła na moją skroń. Zerknęłam na jego twarz i wytarłam łzy z jego policzków.

- Harry… – jęknęłam przegryzając wargę. Schylił się lekko i wpił w moje usta. Nie było w tym nic delikatnego, tylko tęsknota i rozpacz. Wpuściłam jego język do swoich ust tocząc małą bitwę nad przewagą. Jego ręce objęły mnie w pasie i uniosły do góry sadzając na zimnym blacie. Wzdrygnęłam się lekko nie przerywając pocałunku. Powoli zaczynało brakować nam tchu – Harry ostatni raz cmoknął mnie w usta i ponownie mnie do siebie przytulił. Tak strasznie tego potrzebowałam! Ścisnęłam go za ramię, swoją twarz wtulił w moją szyję zaciągając się moim zapachem, zrobiłam to samo. Powalający, niesamowity i totalnie odbierający rozum. Ten właśnie zapamiętałam.

- Nie rozumiem. Jak możesz mieć o mnie, aż tak złe zdanie? – szepnął, jego ciepły oddech poczułam na szyi, przebiegł mnie dreszcz. – Postradałem zmysły, nie wiedziałem co się z tobą dzieje. Nie odbierałaś. W końcu chłopaki wsadzili mnie w najbliższy samolot… i jestem. Rzuciłem wszystko, nie zastanawiałem się nawet sekundy. – mówił.

- A koncert? – głos mi się załamał. Rzucił wszystko… dla mnie. Nawet koncerty? A fani? Właśnie uświadomiłam sobie, że jestem samolubną materialistką. Ale ja go o nic nie prosiłam.

- Liczysz się tylko Ty. – powiedział przymykając powieki.

- Ja… błagam. Nie możesz im tego zrobić, ich marzenie może się nie spełnić, przez ostatnie dni dawałam sobie radę. Musisz lecieć Harry, dam radę. – mówiłam wszystko co mi ślina na język przyniosła.

Pokiwał przecząco głową.

- Dzwoniłem do twojego dziadka. Płakałaś, nie jadłaś, nie wychodziłaś z pokoju. Przepraszam, nie wiedziałem, że jest aż tak źle. Nie wiedziałem, że tak źle to znosisz. Już cię nie zostawię, daj mi drugą szansę, błagam. – patrzył mi prosto w oczy. Był tak zagubiony.

- Przepraszam Harry. – załkałam. – Nigdy nie straciłeś tej pierwszej szansy, myślisz że bym cię zostawiła? Przecież… przecież to niepoważne. – zdziwiłam się. Bardziej zdziwiło mnie to, że Harry myślał, że go nie chcę, niż to że dzwonił mojego dziadka.

Pokiwał głową z lekkim uśmiechem, a ja zobaczyłam najpiękniejszą rzecz na świecie. Jego dołeczki w kompanie z uśmiechem. Nie mogłem nie odwzajemnić, również się uśmiechnęłam. Schyliłam się i cmoknęłam go w jedną z przeuroczych dziurek w jego policzkach. Jego uśmiech powiększył się jeszcze bardziej.

- Jak wszedłeś do środka? – zapytałam, bawiąc się jednym z jego guzików przy koszuli.

- Przyleciałem w nocy. Twój dziadek wyjechał po mnie na lotnisko, spędziłem tu resztę nocy… – wytłumaczył bawiąc się palcami. Uśmiechnęłam się szeroko i zeskoczyłam z blatu.

- Co życzy sobie pan na śniadanko? – wskazałam dłońmi na lodówkę.

- Nie jestem głodny. – w tym samym momencie zaburczało mu w brzuchu, jego policzki lekko się zaróżowiły. Zaśmiałam się odchylając głowę do tyłu. Harry oplótł swoje dłonie wokół mojego nagiego brzucha i cmoknął w szyję. – Kocham twój śmiech. – pocałowała mnie w policzek.

W końcu zdecydowałam się zrobić mu jajecznicę – no bo kto nie lubi jajecznicy! Jadł, aż mu się uszy trzęsły.

- Jakieś plany na dziś? – zapytał.

- Żadnych. – uśmiechnęłam się.

- W takim razie pokażesz mi swój piękny kraj. – zerknął na mnie znad talerza.

- Naprawdę? Nie wolisz odpocząć? – zapytałam zdziwiona.

- Chyba żartujesz! Nigdy nie czułem się lepiej.

- W takim razie dobrze. – zgodziłam się.

Z 30 minut, zeszło nam godzinę. Siedzieliśmy po prostu na kanapie i opowiadaliśmy sobie o wszystkim, przytulaliśmy. Byliśmy po prostu szczęśliwi.

- Wczoraj na koncercie zacząłem mylić słowa. – zaśmiał się. – Chłopaki później zaczęli na mnie krzyczeć. Louis stanął przede mną z biletem i moimi walizkami. Powiedział, że bez ciebie mam mu się nie pokazywać. – nerwowo bawił się zamkiem mojej spódniczki.

- Naprawdę? – jej nie wiedziałam, że on też nie może normalnie funkcjonować.

- Tak, a twój dziadek. Jest… bardzo, hmm on bardzo cię kocha. – nie mógł się wysłowić.

- Jak wielkie kazanie ci dał? – zapytałam unosząc brew.

- Wielkie z dodatkowym mega pakietem. – zerknął na mnie słodko się uśmiechając.

- Przepraszam za niego, on serio… jest bardzo opiekuńczy. To jak jedziemy?- zaczęłam powoli wstawać z kanapy.

- Należało mi się. Jedziemy.

Zamknęłyśmy dom, Harry założył swoje ray-bany i usiadł za kierownicą mojego tymczasowego autka.

—————————————————————————————

JEST ROZDZIAŁ <3

DZIĘKUJĘ ŻE NADAL KTOŚ TU WCHODZI, A CZASEM NAWET WYSILI SIĘ NA KOMENTARZ :))))))))))))))))))))))))

ZA 9 DNI URODZINY LOUISA, ZA 9 DNI ŚWIĘTA.

NASZ KOCHANY LOU :’)

KOCHAM WAS! <3

Kiss ♥

ps. ZAPRASZAM NA TEN BLOG: 

http://sharp-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/
 

http://sharp-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/


http://sharp-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/

#1DDAYLIVE ♥♥♥

HIIIIIIIII NIGASSKI! <3

CO TAM? JAK TAM? OGLĄDALIŚCIE #1DDAYLIVE?!

JA OBEJRZAŁAM CALUUUSIE OD 20 DO 3.45 :D JAKOŚ TAK ;P

JEŚLI NIE OBEJRZELIŚCIE…

ZAPRASZAM NA SKRÓT!

LOVVS KISS ♥

Z 1DDay

KARTONOWY PUDZIANOWSKI OZNACZONY PRZEZ LOUISA KARNYM KUTASEM NA CZOLE.
1.
http://25.media.tumblr.com/f93b9e3100ae086b2c20d17999af9e2d/tumblr_mwqehwe4Yb1r2vmroo1_250.gif

CIAGLE „HAHAHAHAHAHHAHAHA”NIALLERA

DZIKI TANIEC NIALLA:
1.
http://24.media.tumblr.com/aee05971350f0e605b9eade325f4fd59/tumblr_mwqzlfCOB01rz9305o2_250.gif

2.
http://24.media.tumblr.com/aee05971350f0e605b9eade325f4fd59/tumblr_mwr12oLlja1sgj3moo2_250.gif

3.
http://31.media.tumblr.com/b743010304757890acc362deabc1856f/tumblr_mwr12oLlja1sgj3moo1_250.gif

NIALL RZUCAJACY SIE NA MAPE, DRAC ZE WIE GDZIE JEST POLSKA
1.
https://pbs.twimg.com/media/BZ1EkGmCIAEhOBD.jpg

HARRY KTORY USLYSZAL PLACZACE DZIECKO I ZACZAL SIE EEEM CIESZYC ZE SLYSZY DZIECKO
1.
http://25.media.tumblr.com/b80946b78803c18b4c72c4366ef64382/tumblr_mwqzupDR9k1s5pu5so1_250.gif

2.
http://25.media.tumblr.com/5a0696d303d838b395df340527d227c3/tumblr_mwqzupDR9k1s5pu5so2_250.gif

PAYNE TRAIN
1.
http://24.media.tumblr.com/6e8428d452c5b9a82ff8dc6980e5bf27/tumblr_mwqt0gzNz11qi5gjzo2_250.gif

PRZEKAZANIE MILIONA DOLAROW NA FUNDACJE WALCZACA Z PRZEMOCA

http://24.media.tumblr.com/a8831a685a54dde836b9cea1447ec41f/tumblr_mwr0yymLWi1ra1ly1o3_1280.jpg

HARRY AKA POGODYNKA
1.
http://media.tumblr.com/9d97f042ee60004618860b1d7a58ee9f/tumblr_inline_mwqi8jXZUd1qg4leo.png

POBIJANIE REKORDU GUINESA PRZEZ LIAMA W JAK NAJWIEKSZEJ ILOSCI PRZEBITYCH BALONOW DUPA W PRZECIAGU 30 SEKUND
1.
http://24.media.tumblr.com/07255eda3f45147e59272abab4554ad0/tumblr_mwr0xdFian1s2tywqo1_250.gif

2.
http://31.media.tumblr.com/3f182831286249f61a86edf2ffa4579d/tumblr_mwr0xdFian1s2tywqo2_250.gif

3.
http://24.media.tumblr.com/5d9dac1ca4cdd3fc0260a87e7d34ef89/tumblr_mwqm6cBsL31rzx3g2o5_r1_250.gif

ZAYN AKA BEYONCE
1.
http://25.media.tumblr.com/9abe48acda5f9871df56ba26404e5300/tumblr_mwqt1ur6yW1rlp610o1_250.gif

2.
http://24.media.tumblr.com/49573bb4adf0ff96c6a46807e5ed8fed/tumblr_mwqt1ur6yW1rlp610o2_250.gif

HAZZ I NIALL LEPIACY Z GLINY AKA NAJLEPSZY PORNOS EVER
1.
http://31.media.tumblr.com/5c3be9eb176d357b60fa0cf3e758e3cb/tumblr_mwqzvjmLt61rjw01so1_250.gif

TANIEC CHLOPAKOW DO „TALK DIRTY”

http://www.youtube.com/watch?v=tujZoz3B8u4

NIALL KTOREGO NIE BYLO WIDAC A NAJBARDZIEJ BYLO SLYCHAC

LIAM I HARRY AKA MODELECZKI
1.
http://24.media.tumblr.com/cdcb2ae4be0726abed6a9d4985ab0fca/tumblr_mwqzgd7Rze1rz9305o2_500.gif

2.
http://31.media.tumblr.com/0ed708084bd5d6b56a06843d23c2437c/tumblr_mwqjbshjMh1sg9087o1_r1_500.gif

3.
http://25.media.tumblr.com/cbd679c26f15bf3304c75c82170809d7/tumblr_mwqrlgS0Rp1qi5gjzo2_250.gif

POBIJANIE REKORDU PRZEZ ZAYNA W JAK NAJWIEKSZEJ ILOSCI ZALOZONYCH KOSZULEK W PRZECIAGU 30 SEKUND

ZAYN I LOUIS NINJA

http://31.media.tumblr.com/8b14fc529b8e4f4d9ad38fa5e756acff/tumblr_mwqu1cXfm71seuy8wo1_500.jpg

NIALL WPIEPRZAJACY MOZG
1.
https://pbs.twimg.com/media/BZ1XGYyIgAAzhDl.jpg

DALI LIAMOWI LYZKE,WYJAL JA I WZIAL WIDELEC

HARRY KARMIACY NIALLA
1.
http://25.media.tumblr.com/4db47239622974fb48e466a867fba20e/tumblr_mwragk3wJ21rzz280o1_250.gif

DZIKIE „HINDUSKIE” DENSY LOUISA I ZAYNA
1.
http://25.media.tumblr.com/a09c6f3fea3c10f9885e7aa491ec6212/tumblr_mwr4dayvyc1rx97q3o4_250.gif

2.
http://31.media.tumblr.com/d2d17af68e7c4dc711388bb4b0bea78f/tumblr_mwr4dayvyc1rx97q3o5_250.gif

3.
http://31.media.tumblr.com/17a14278fdc2487489626aa0d6fc08fe/tumblr_mwr4dayvyc1rx97q3o2_250.gif

4.
http://31.media.tumblr.com/96da9cfe743b3e79b723899b599da972/tumblr_mwr4dayvyc1rx97q3o1_250.gif

5.
http://25.media.tumblr.com/1baa1d11f1e3057e83d6ce0d962e7e94/tumblr_mwr4dayvyc1rx97q3o3_250.gif

6.
http://24.media.tumblr.com/5b9e121f341ea48f5ed79765f13d9144/tumblr_mwr4dayvyc1rx97q3o6_250.gif

POBIJANIE REKORDU GUINESA W USTAWIANIU JAK NAJWIEKSZEJ WIEZY Z PAPIERU TOALETOWEGO
1.
http://24.media.tumblr.com/7651f02189e9ac9d406f56b5dd9d15dc/tumblr_mwqnxbdL811qhuf2po1_r1_500.png

2.
http://24.media.tumblr.com/724f8d254c790cba895491821326425e/tumblr_mwqgt9LQSd1qi5gjzo1_400.gif

POBIJANIE REKORDU GUINESA W POLOZENIU JAK NAJWIEKSZEJ ILOSCI MONET NA TWARZY
1.
http://25.media.tumblr.com/a8585d16acee5e006d5b6405387771e5/tumblr_mwr0veHw3L1so6emio1_500.jpg

2.
http://24.media.tumblr.com/db6eeb1d4978b62c640237a1eaf36272/tumblr_mwr0veHw3L1so6emio2_500.jpg

3.
http://25.media.tumblr.com/fd0392f67f49e79f0531657bb802d673/tumblr_mwr0veHw3L1so6emio3_500.jpg

NIALL TANCZACY W SAMYCH BOXERKACH
1.
http://25.media.tumblr.com/f9285ac177d9e91530929e63765ac1d8/tumblr_mwqzhpNWMq1rlyu1vo1_250.gif

2.
http://25.media.tumblr.com/d840439228b0d36c8ec9473ef8659789/tumblr_mwrm3rdofU1t05s6ho1_250.gif

WUJEK SIMON PYTAJACY SIE PSA CZY JEST TRASWESTYTA, DZIEWCZYNKA CZY CHLOPCEM
1.
http://25.media.tumblr.com/8df2e04e69207e3d04929cd3d9ffe5e8/tumblr_mwquvlGHQm1ry42voo1_500.png

POL NAGI SPOCONY HARRY PODNOSZACY CIEZARKI

http://31.media.tumblr.com/be04c79e9c1c0ef55294e88c51cbd69a/tumblr_mwqzw2T6e11rqj5gwo4_250.gif

HAZZA MODELECZKA NA BIERZNI

http://25.media.tumblr.com/39eee9c8bc7dd9eebd5f513488826bbc/tumblr_mwr04xb66S1rz89zjo2_250.gif

LOUIS MYLACY DZIEWCZNY Z CHLOPCAMI

HARRY KTORY SIE PRAWIE SPIERDOLIL NA RYJ SKACZAC NA PAULA

http://24.media.tumblr.com/7bba54d18254db01ec03cf9ae9b1b773/tumblr_mwr0ijHCv91rx97q3o2_250.gif

LIAM DOSTAJACY W JAJKA PODCZAS RZUCANIA SIE JEDZENIEM

LOUIS KLEPIACY PAULA PO DUPIE PODCZAS ZABAWY

http://24.media.tumblr.com/efae546607d6af6f3007ef4bf51e6b32/tumblr_mwr0ijHCv91rx97q3o4_250.gif

SPIEWANIE LITTLE THINGS I STORY OF MY LIFE

NIALL Z FIOLETOWYMI WLOSAMI
1.
http://25.media.tumblr.com/44236efe6b1c1e0ac283ac8b1b3123b0/tumblr_mwr5u584Y51s5ixoho1_500.jpg

NIALL WPIEPRZAJACY PIZZE
1.
https://pbs.twimg.com/media/BZzHFl_CEAAnjbn.jpg

źródło: 
https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=501444473286044&id=226082827488878

——————————————————————————————–

ALBO PO PROSTU ZAPRASZAM NA 7H 50MIN OGLĄDANIA :D

OPŁACA SIĘ SERIO!!! <3


http://www.youtube.com/watch?v=ET4rM4TnJgg

JESTEM TAK MASAKRYCZNIE PODJARANA!!!

NIALL WIE GDZIE JEST POLSKA!

HAZZ NAM DZIĘKOWAŁ!

FILMIK BVHJDSKMCNBFHJKSMCNJ *O*

NIE DA SIĘ OPISAĆ JAKIE TO CUDOWNE Z ICH STRONY *.*

WIEDZĄ, ŻE MAJĄ TU W POLSCE NAJLEPSZYCH FANÓW NA ŚWIECIE! <3 ♥

NADAL SIĘ JARAM GSDVBNHJGTRDVBNHYTRDVBHYTREDCV *__*

MOMENT Z POLSKĄ OGLĄDAŁAM JUŻ JAKIEŚ 12332124 RAZY! :D

ALBO JAK HAZZ ĆWICZYŁ… TANIEC NIALLA >>>>>>>>>>>>>>>>

OBEJRZYJCIE KONIECZNIE!!

A JAK WIDZIELIŚCIE :d

NAPISZCIE CO SĄDZICIE ;**

LOVE YOU ALLLLL!! <3

Kiss ♥

ps. za 15 minut jest gala linki pod spodem:

czerwony dywan od 23: 
http://music.yahoo.com/blogs/music-news/watch-2013-amas-red-carpet-livestream-023426242.html

gala od 2: 
http://www.tvpc.com/Channel.php?ChannelID=25738

Rozdział 62

 

 

Minęło sześć miesięcy.

 

 

Sześć miesięcy odkąd nie widziałam Harrego, nie czułam przy sobie jego ciepła…

Tak wiele się zmieniło.

Sześć miesięcy odkąd jestem w Polsce. Zwiedziłam już chyba każdy możliwy zakątek tego państwa, odwiedziłam każdą najdalszą i najbliższą rodzinę.

Sześć miesięcy udawanego uśmiechu, tęsknoty i nieprzespanych nocy.

Dzwonił do mnie, pisał… czasem nawet cztery razy dziennie – potrzeba słuchania jego głosu była i nadal jest przeogromna! Każdy telefon kończył się płaczem. Płaczem, ponieważ bezsilność którą czułam mnie przerastała. Ale trzymam się… jeszcze.

Jest już sierpień, wakacje.

Przegapiłam rozdanie świadectw w Londynie – w sumie, nie ma czego żałować, moje oceny nie powalały.

Podnoszę się z łózka, już po szesnastej, a ja dopiero wstaję. Całe popołudnie przeleżałam – czasem udawało mi się przysnąć. Dzisiejszy dzień jak i reszta tygodnia jest najtrudniejszym okresem w moim życiu. Z domu praktycznie nie wychodziłam – z łózka nie wychodziłam, a co dopiero jechać gdzieś na miasto.

To co teraz czuję to cholerne, ogromne NIC. Jedynie ból, który odczuwam – spowodowany tęsknotą – jedynie to jedno uczucie utwierdza mnie w przekonaniu, że nie popadłam w depresję. Że żyję! Moi domownicy obchodzą się ze mną jak z jajkiem, albo gorzej? Wydaje mi się, że próbują udawać, że nie wiedzą o co chodzi. Cóż nie obrażam się za to, to nawet lepiej.

Podeszłam do lustra. Schudłam. Normalnie bym się cieszyła gdyby nie to, że niedługo wagą będę dorównywać Olivii. Karnacja mi nieco ściemniała – pomoc w ogrodzie babci, który wygląda cudownie – się opłaciła. Włosy sięgają już pasa – tylko i wyłącznie dzięki mamie są naprawdę zadbane, nieco jaśniejsze, od słońca. Duże usta, ciemna rzęsy, czekoladowe podpuchnięte oczy i zaróżowione policzki – wszystko na swoim miejscu. Przeczesałam ręką włosy i wyszłam na balkon.

Cudownie.

Słońce świeci naprawdę mocno, błękitne niebo, las i niebiański strumień – płynący nie wiadomo skąd.

Zaciągnęłam się cudownym powietrzem i z powrotem weszłam do pokoju, drzwi zostawiając otwarte. Skierowałam się w stronę korytarzu i zeszłam na dół, skąd dochodziły mnie przeróżne dźwięki. Rozmowy, bulgoczące garnki, telewizor. Chyba potrzeba mi właśnie tego. Towarzystwa.

Weszłam do kuchni.

- Hej słoneczko. – mama przywitała mnie całusem w policzek. Uśmiechnęłam się.

- Gdzie reszta? – zapytałam siadając na jednym z krzeseł w jadalni.

- Tata pojechał z dziadkiem i babcią po zakupy do Warszawy i spotkać się z wujkiem Markiem, słyszałaś że Edyta chce się rozwieść? Rozmawiałaś z Klaudią? – zaczęła wypytywać, cała ona. Marek i Edyta są małżeństwem, Edyta jest córką siostry mamy mojego taty. Pomieszane z poplątanym, ale jakoś tak. A Klaudia moją kuzynką i mega fanką Justina. Szok! Przez ostatnie dwa miesiąca miałam z nią naprawdę dobry kontakt, jest młodsza o rok.

- Nie rozmawiałam z nią ostatnio, z nikim nie utrzymuję kontaktu… – mruknęłam.

- Ach, no dobrze, ale odezwij się jak będziesz coś wiedziała. – podparła się w biodrach i spojrzała na mnie współczująco. Temat o Harrym od pewnego czasu, jest tematem tabu.

- Odezwę się na pewno. – zapewniłam i poszłam do salonu.

- Lulusia! – krzyknęła Olivia, biegnąc w moją stronę.

- Hej maluchu, co robisz? – wzięłam ją na ręce i mocno przytuliłam.

- Oglądam Hallego. – wskazała na telewizor. Mój wzrok momentalnie tam powędrował.

Uśmiechał się do aparatów, błyski fleszy powodowały ogromny uśmiech na jego twarzy, któremu towarzyszyły dołeczki. Tak strasznie kocham ten uśmiech, błysk w jego oczach spowodował, że moje serce zmiękło. Czarne rurki opinające jego przerażająco zgrabne nogi, błękitna koszula, rozpięta do połowy… Harry w błękitnej koszuli to najpiękniejszy widok na świecie. Usiadłam, bo czułam że nogi odmówią mi niedługo posłuszeństwa. Jego loczki dłuższe niż ostatnim razem – tak bardzo chciałabym ich dotknąć.

- ,,Już niedługo kończymy trasę i w końcu poświęcę czas mojej dziewczynie…” – udało mi się wyłapać. Moje serce zaczęło fikać koziołki. Podczas naszej wczorajszej rozmowy obiecał mi, że niedługo się zobaczymy. Trzymam go za słowo!

Przez te kilka miesięcy również świat zdążył mnie znienawidzić.  Harry w jednym z marcowych wywiadów powiedział, że nie jest już z Taylor Swift, a w kwietniowym oznajmił, że jest ze mną. O dziwo wszystko zniosłam bez płaczu…hejty na każdym portalu społecznościom, na plotkarskich stronach internetowych, w gazetach, TV. Chłopaki mówią, że i tak dobrze, że w tym czasie nie było mnie w Angli. Wtedy dotknęłoby mnie to bardziej.

Pierwszego i dwudziestego-piątego marca spotkałam się z Justinem, na jego urodziny poleciałam do Niemiec, gdzie aktualnie się znajdował, a dwudziestego-piątego miał koncert w Polsce na którym byłam. Później oczywiście został u mnie na noc, pocieszył mnie i zapewnił, że niezależnie jaką decyzję podejmę będzie ze mną. Za to go kocham. Mam z nim lepszy kontakt niż przez ostatnie dwa lata!

Z moją paczką z Londynu…kontaktu nie utrzymuję. Nie piszą, nie dzwonią – może tak miało być?

Tylko z Alice rozmawiam regularnie, piszę – okazała się być, jedyną i najlepszą przyjaciółką pod słońcem.  Z Niallem układa jej się wspaniale, jednak tak jak cierpi na dotkliwą tęsknotę – również nie widziała swojego chłopaka przez pół roku.

- Kiedy Hally psyjedzie? – zapytała słodkim głosikiem Oliv.

- Nie wiem, mam nadzieję, że niedługo. – niekontrolowana łza spłynęła po moim policzku. – Przejdziemy się? – zapytałam stawiając ją na ziemi.

- Tak! Ale… powinnaś się psebrać! Chcesz iść w piżamce Luluś? – zachichotała.

- No tak, to ubieraj buciki zaraz zejdę. – krzyknęłam będąc już na schodach. Wbiegłam do garderoby i wciągnęłam na siebie czarno-białą bluzkę z nadrukiem, jasne, wydarte krótkie spodenki, czarną, skórzaną kurtkę i tego samego koloru botki na obcasie. Włosy związałam w wysoka kitkę, a usta pomalowałam krwistą szminką. Wychodząc z pokoju złapałam jeszcze telefon – wsunęłam go do kieszeni i okulary przeciwsłoneczne. Zbiegłam na dół.

- Gotowa? – podeszłam do Olivii i mamy, która zrobiła jej słodkie dwie małe kiteczki. Mała ubrana była w fioletowe krótkie spodenki i słodka różową bluzeczkę z napisem ,,One Direction”. Zaśmiałam się widząc to, mama spojrzała na mnie jak na debila.

- Co? – zapytałam.

- Śmiejesz się! Prawda, że trafiłam z tą bluzką? – uradowana pogładziła materiał koszulki dziewczynki.

- Jest śliczna. – przyznałam. – Chyba przejedziemy się do Warszawy, masz coś przeciwko? – wolałam się upewnić. Ze swetra wyciągnęłam kartę kredytową i kluczyki do mojego tymczasowego autka.

- Jasne, że nie. Ale nie wróćcie za późno. – mrugnęła do mnie. Cmoknęłam głośno i złapałam Oli za rękę.

- Gdzie jedziemy? – zapytała mała, kiedy sadzałam ją w foteliku.

- Nie wiem, a gdzie byś chciała? – nie wiem czy to dobry pomysł, dawać jej wolną rękę… no ale, zobaczymy co mała spryciara wymyśli.

Po zaciętej dyskusji zdecydowałyśmy się na małe zakupy, kino i spacer po mieście. Zaparkowałam samochód na rynku, zdecydowałam że spokojnie możemy pochodzić aż tak daleko nie mamy, a dziś jest tak słonecznie. Założyłam okulary – niektórzy hejterzy są naprawdę nieprzewidywalni. Wysadziłam Olivię z auta i wzięłam za rączkę.

W galerii bawiłam się naprawdę świetnie, zresztą podobnie do mojej małej siostry. Kupiłam masę ciuchów dla siebie jak i niej. Chyba było mi to potrzebne. Zaliczyłyśmy Mc’Donalds’a, i oczywiście sklep z zabawkami. Oli drepta przy moim boku z nową lalką – podobizną Zayn’a w jednej ręce i lodem w drugiej. Wzięłyśmy sobie, aż po 5 gałek! Mała skosiła dzisiaj kilku chłopaków swoim ciętym języczkiem. Śmiałam się w niebogłosy słysząc niektóre z jej komentarz – skąd ona zna takie słowa?

- Dlaczego Zayn? – zapytałam wskazując na lalkę.

- Ma ładne oczy, takie jak ty. I ten tatuaż mi się podoba… – pokazała na kolorowy napis ,,ZAP!” na jego prawej ręce. – Wszystkich bym chciała! – pożaliła się. Zaśmiałam się.

- To co? Kino? – wskazałam na budynek przed nami. Skinęła lekko główką i wyszczerzyła zęby w uśmiechu.

- Co to? – wskazała rączką na budynek po przeciwnej stronie kina. Teatr. Zebrało się w nim naprawdę sporo ludzi… multum!

- Nie wiem, idziemy zobaczyć? – wzięłam ją na ręce.

Kiedy podeszłam do tłumu zauważyłam ogromny plakat:

,,Przesłuchania do THE VOICE OF POLEN”.

Słyszałam głosy podekscytowanych ludzi… ale ten napis, nic mi nie mówi. Jakiś spektakl? Ale że przesłuchania? Och, nie ważne. Powinnyśmy iść.

- Nic ciekawego, idziemy?

- Mozemy, ale ten pan dziwnie się na ciebie patsy. – Oli szepnęła mi na ucho. Powędrowałam za jej wzrokiem. Łozo?!

Przegryzłam wargę i lekko się uśmiechnęłam, Olivia widząc to zaczęła machać. Ona go nie zna… to dziecko doprowadza mnie do szału! Taka mała, a już zarywa, haha.

- Co ty robisz Oli?! – wysyczałam.

- Znam go! On jest z telewizji. – powiedziała, a lód upadł jej na spódniczkę.

- Oliii! – zajęczałam.

- Przeplasam! – powiedziała to tak słodko, że nic się nie odzywając podałam jej chusteczkę.

- Okkej, chodź to sprać. – zaczerpnęłam powierza, widząc że chusteczka tylko pogorszyła plamę.

- Julia? – powiedział znajomy głos. Odwracam się gwałtownie, a na twarzy wymalował mi się uśmiech.

- Hej. – przywitałam się i mocno go przytuliłam.

- HEEJ! – Olivia krzyknęła z dołu.

- Cześć maluchu. – chłopak schylił się i wziął dziewczynę na ręce.

- Olivia jestem, a ciebie to w telewizji widziałam. – zaczęła się wymądrzać.

- Oli cicho siedź. – włożyłam jej palec w żebra uśmiechając się.

- Córka? – zapytał Łozo, zerkając na mnie.

- CO?! –krzyknęłam w szoku. – No coś ty, siostra. – wytłumaczyłam szybko.

- Uff, już myślałem. – zaśmiał się, a ja razem z nim.

Dostałam opieprz, że się nie odezwałam. Pogadaliśmy chwilę o tych kilku miesiącach przez które się nie widzieliśmy. Przyznałam się że nie słyszałam żadnej z ich piosenek chociaż obiecałam, że będzie inaczej. Peszek…

- A Ty co tutaj? W końcu zmądrzałaś i postanowiłaś wykorzystać swój zesłany z niebios talent? – zapytał szyderując.

- Jaki talent? Ja i aktorka? No błagam… – zaśmiałam się. Olivia usiadła na ławce przy nas i zaczęła bawić się lalką.

- Jaka aktorka? Tu są przesłuchania do programu muzycznego, coś takiego jak ,,X FACTOR”. – wytłumaczył.

- Łoo, co to to nie dla mnie! – powiedziałam szybko odwracając się na pięcie. Poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię.

- Zaczekaj, obiecałaś mi kiedyś, że dla mnie zaśpiewasz. Masz okazję, mogę iść z tobą. – wyszczerzył zęby w uśmiechu.

- Zabawne. – mruknęłam. Nie chcę znowu przez to przechodzić… ponoć dwa razy się do tej samej rzeki nie wchodzi, a ja już razy byłam w programie muzycznym…

- No nie bądź takaa. Zaśpiewasz tylko dla mnie, nie mówię żebyś od razu brała udział w przesłuchaniu. Wejdźmy do środka, noo chyba, że wolisz tu. – zaczął wymyślać.

- Jeśli zaśpiewam… już na zawsze dasz mi spokój mówiąc, żebym nigdy już dla ciebie nie śpiewała? – zadałam mu chaotyczne pytanie. Zamrugał kilkakrotnie.

- TAK! Chodźmy szybko, bo ludzie zaczynają gadać. – pociągnął mnie za rękę, a ja z kolei Oliv.

Weszliśmy do budynku przepychając się przez tłumy, Łozo zaprowadził nas do jakiegoś pomieszczenia i kazał chwilkę poczekać, a sam zniknął za zasłoną, która była zawieszona na jednej z ścian.

- Okej jestem. Olivia możesz sobie tam usiąść. – wskazał na ogromną kanapę w rogu. Mała od razu tam pobiegła. – Wybierz co chciałabyś zaśpiewać, a ja sobie usiądę. – powiedział po czym usiadł koło Oliv.

- Okeej, w sumie ostatnio nawet nieźle rozeznałam się w muzyce… ale nie bardzo idą mi polskie utwory. – ostrzegłam. Mój akcent, który wyrobiłam sobie w Londynie niestety bardzo mi przeszkadza i źle wchodzę w niektóre dźwięki. – Może ,, A Little Party Never Killed Nobody”? Może być? Bez podkładu będzie ciężko, ale myślę, że dam radę. – wyszczerzyłam się.

Lubię śpiewać. A mam ochotę się jakby poruszać i pocieszyć – ta piosenka zawsze wprawiała mnie w dobry nastrój. – Just one night all we got…I ain’t got time for you baby Either you’re mine, or

you’re not Make up your mind sweet baby Right here, right now’s all we got A little party never killed nobody… – zaczęłam śpiewać. Muzyka sprawia mi tyle radości, dlaczego nie pomyślałam żeby sobie pośpiewać, kiedy miałam naprawdę straszny humor? Just me.

Piosenka sama w sobie jest wręcz do tańczenia, więc zaczęłam to robić. Zakończyłam z szerokim uśmiechem. Zerknęłam na Łoza, był w szoku. Dosłownie. Zaśmiałam się. Olivia biła brawo.

- ŁOOOŁ!!! – wydarł się brunet po chwili. – To było… ŁOOOŁ! – wstał i podszedł do zasłony. Pociągnął za sznurek, a przede mną ukazała się ogromna scena… na której stałam i pełno krzeseł naprzeciwko niej. Plus dwa duże fotele kilka merów przede mną ustawionych na scenie, a w nich dwóch mężczyzn.

- To… to ty… śpiewałaś?! – jeden z nich wskazał na mnie długopisem. Nie odpowiedziałam, byłam w szoku.

Że oni niby to słyszeli?!

- To było… niesamowite… cudowne! – odezwał się drugi.

- O co chodzi? – zapytałam się Łoza.

- To są jurorzy. Słuchali jak śpiewasz, przekupiłem ich mówiąc że nie słyszałem nigdy lepszego głosu. Mogę ci powiedzieć, że już przeszłaś pierwsze przesłuchania, dostaniesz list. Ale to później,  a we wrześniu przyjedziesz tu i wystąpisz na żywo… wszystko opowiem ci później.

- Oj przeszłaś! Julia Adams, tak? Cudo, CUDO! Marek zapisz ją. – mówił pod nosem.

Kiedy wyszłam z teatru, byłam tak bardzo w szoku, że od razu pojechałyśmy do domu. Jest już po dwudziestej, fakt. Olivia ciągle pierdzieli o tym co niedawno miało miejsce. Co?! Ale jak?! Zabiję go! ŁOZO NIE ŻYJESZ! Nie pójdę na żadne przesłuchania, co to to nie!

———————————————————————

HIIII!!

No więc jest taki problem, że już nie mam miejsca na tym blogu –> w sensie pamięci.

Ledwo ledwo udaje mi się coś wyskrobać na pojedyncze zdjęcia w rozdziałach, a mogę

je dodać ponieważ usuwam inne z wcześniejszych działów ;/

Na ale muszę dać radę : D

Niedługo coś wykombinuuuję zobaczycie ^^

KOMENTUJCIE, PYTAJCIE I ODWIEDZAJCIE TEGO BLOGA:


http://sharp-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/

 

CZAICIE ŻE JUTRO O 20 JEST LIVESTREAM!!

OMFG! OMFG!

CHYBA UMRĘ! 6 GODZIN Z CHŁOPAKAMI!!! ♥♥♥

OD 20 DO 3 W NOCY! <3

AAAA!!  NHJKSMDNFVFJKDLS,DMCNFJKDE,SMDCNJ

PA KOCHANI DZIĘKUJĘ MOJE NIGGASKI KOCHANE ŻE WCHODZICIE! <3

NIE WIEM KIEDY KOLEJNY ;**

ZASKOCZĘ WAS! ;3

Kiss ♥

PS. JUTRO ,,KEVIN SAM W DOMU” OGLĄDAJCIE!

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! <3

NO A JA NIE ZOBACZĘ TEGO, BO LIVESTREAM -.- XD LOOLZ!!

A JA ZARAZ DO ŁODZI PO DRZWI lolz

PAA!

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ *__*

NAJUKOCHAŃSI MOI CZYTELNICY!!!

TAK OTO DOBIEGLIŚMY DO KOŃCA PIERWSZEJ CZĘŚCI MOJEGO OPOWIADANIA O:

ONE DIRECTION! ♥

Aż nie mogę uwierzyć, że kogokolwiek zainteresowała moja wyobraźnia! : D

To piękne! :’)

BAAARDZO CHCIAŁAM WAM PODZIĘKOWAĆ, ŻE BYLIŚCIE ZE MNĄ

I WSPIERALIŚCIE MNIE ZAWSZE! <3

A WIĘC:

DZIĘKUJĘ MISIE! ♥♥♥

NA SZCZĘŚCIE, A MOŻE I NIE…

BĘDZIE DRUGA CZĘŚĆ!

JAK NA RAZIE NA TEJ STRONIE

ALE PRAWDOPODOBNIE, ZA JAKIŚ MIESIĄC

MOŻE DWA, JAK SIĘ OGARNĘ

PRZENIOSĘ SIĘ NA NOWY DRUGI BLOK KTÓRY

BĘDZIE KONTYNUACJĄ TEGO FF <3

PISZCIE! PYTAJCIE O CO CHCECIE! <3

Kolejny – pierwszy – rozdział drugiej części, możliwe iż pojawi się już w tym tygodniu : ))

Wszystko zależy od tego ile czasu będę miała ;**

KOCHAM WAS WSZYSTKICH BAAARDZO MOCNO! <3

I NA DZIŚ SIĘ ŻEGNAM XXX

SIEMMA NIGGASY! ♥

:’)

Rozdział 61

W samolocie ludzie patrzyli na mnie ze współczującym spojrzeniem. Możliwe, że to przez to iż wyglądałam jak nadal rozpadająca się kupka nieszczęścia. Oczy opuchłe, zapewne rozmazany makijaż… aż nie chce mi się myśleć.

Usadowiłam się wygodnie w fotelu, wzięłam telefon do ręki i umieściłam w nim słuchawki, wkładając je później również do uszu. Włączyłam playlistę i zamknęłam oczy odpływając.

- Proszę się obudzić, lądujemy. – rozchyliłam niepewnie powieki. Kobieta ze zbyt miłym uśmiechem podała mi moje słuchawki, musiała je zapewne wyciągnąć jak spałam.

Już jesteśmy? Wyjrzałam przez okienko.

Polska.

Dziwne, tak długo tutaj nie byłam. Wyszłam z samolotu kierując się do auta, które miało dowieść mnie na lotnisko – muszę wziąć walizki.

Zapomniałam poinformować rodziców o moim dzisiejszym przyjeździe… kurde!

No wiedziałam, że o czymś zapomniałam!

Zaraz… śnieg?!

W Polsce? No błagam!

Mocniej opatuliłam się płaszczem i wsiadłam do busa.

- Niewiarygodne, że o tej porze w Polsce śnieg, co? – zagadał mnie jakiś mężczyzna.

- Taa. – mruknęłam.

- Przepraszam – zaśmiał się i wyciągnął dłoń przed siebie. – Baron. – przedstawił się z uśmiechem. Dopiero teraz przyjrzałam mu się dokładniej. Dredy, lekkie zmarszczki towarzyszące uśmiechowi, lekki zarost i niebieskie oczy. Ubrany cały na czarno, nawet przystojny. Leciutki uśmiech wkradł się na moją twarz.

- Julia Ad… – zaczęłam.

- Oo nie kochanie, bez nazwisk. – pokiwał palcem wskazującym przed moją twarzą.

Co?

- Okeej. – powiedziałam powoli.

- A to mój wspólnik Tomson, przywitaj się chłopie. – Baron uderzył siedzącego obok niego mężczyznę w ramie.

- Ogaraj się stary. – syknął. – Miło mi cię poznać. – rzuca w moją stronę, kiedy jego wzrok ląduje na mnie, lekko się uśmiecha. Na głowie ma czapkę i jak mi się wydaje nie za wiele włosów, oczy niebieskie podobnie jak jego przyjaciel i kozią bródkę.

- Czy to nie słynna Julia Adams? – klepie Barona w ramię. Czerwienie się, skąd mnie niby zna?

- Niee… to niemożliwe. – ten drugi przygląda mi się uważniej. Mrużę oczy, ile oni w ogóle mają lat? Wyglądają na trzydzieści? No może rok mniej.

- To serio ona! – krzyczy w końcu.

- Uspokój się pacanie! Wystraszysz ją. – karci przyjaciela ten w czapce, kurde trudno zapamiętać który to Baron – Tomson.

- Ty jesteś dziewczyną tego całego Harrego Stylesa? – wali prosto z mostu ten drugi. Moje serce krwawi. Harry.

- Ja pierdole. – Baron wzniósł oczy ku niebu. – Przepraszam cię za niego. Koleś dziwnie się zachowuje przy ładnych dziewczynach z TAKIM chłopakiem i TAAAKIM głosem. – pokazał na ,,TAAAKIM” odległość w rękach.

- Spoko. – mruknęłam. Chyba się ich boję.

Ta dwójka chwilkę się poprzekomarzała, by ponownie uśmiechnąć się do mnie.

- Kojarzysz może  Afromental? – pyta ‘’czapka’’. Pokręciłam głową przecząco. Pierwsze słyszę.

- Kurde szkoda. Jesteśmy z tego zespołu. – powiedział dumnie.

- Niestety nie słyszałam. – powtórzyłam. – Może kiedyś. – dodałam.

- Słuchaj łap naszą wizytówkę, jakbyś nie miała co zrobić z taaakim głosem, który posiadasz. Dzwoń. – Baron podał mi karteczkę i puścił oczko.

- Jasne. – wymusiłam uśmiech i wstałam. Samochód akurat się zatrzymał więc skorzystałam z okazji i szybko wybiegłam.

No brawo! Jeszcze musi padać, najgorszy dzień mojego życia. Przypominam sobie o Harrym i telefonie, w którym powinnam mieć już zasięg. Szybko wygrzebałam go z kieszeni i wybierałam jego numer.

- ,,Numer z którym próbujesz się połączyć jest poza zasięgiem…” – odezwała się sekretarka. No tak, to że ja wylądowałam nie znaczy że on również. Schowałam telefon, założyłam kaptur na głowę i pobiegłam na lotnisko.

- Dobrze, że wzięłam tylko dwie walizki. – mruknęłam do siebie.

- O znowu się widzimy. – usłyszałam już znajomy mi głos. Baron.

Uśmiechnęłam się do niego leniwie i usiadłam na ławce.

- Czekasz na rodzinę? – Tomson dosiada się do mnie.

Jezu, czy oni kiedykolwiek się zamkną?

Po moim policzku spłynęła łza, kiedy oglądałam radujące się pary, ściskające i całujące.

- Nie Tomson, muszę po kogoś zadzwonić. Zapomniałam ich powiadomić że przylatuję. Harry nie odbiera telefonu, tak bardzo za nim tęsknię. – słowa płyną ze mnie jak strumień, tak samo jak łzy na moich policzkach. Nie zdałam sobie sprawy kiedy zostałam zamknięta w jego ramionach.

- Jestem Baron. – uśmiechnął się do mnie.

-Przepraszam…

- Spokojnie, każdy ma z tym problem na początku. – Tomson… chyba. Macha ręką w geście, że się nie obraża i się już do tego przyzwyczaił. – Swoją drogą, świetnie mówisz po polsku! Tyle lat w Londynie… no proszę. – zagwizdał z uznaniem. Chichoczę cicho.

- Jestem Polką, języka nie da się zapomnieć od tak. – również zdaje sobie sprawę, że serio z łatwością mówię po polsku.

- Ale. Masz taki słodki brytyjski akcent. – cmoknął z uznaniem ten do którego się tulę… w dredach. No powracam do punktu wyjścia: te w dredach; ten w czapce. Ech.

- Julio jeśli chcesz, możemy zawieść cię do domu, chłopaki powinni być niedługo. – ten w czapce – Tomson, zerknął na zegarek.

- Nie chcę robić problemu. – powiedziałam cicho. Wyswobodziłam się z objęć Barona i otarłam policzki.

- Żaden problem, poznasz nas zespół. Będzie fajnie. Obiecuję. – mówi ,,CZAPKA”.

- Ale…

- Żadne ale.- puszcza mi oczko. Nie mając siły się kłócić w ostateczności się zgadzam.

Chłopaki tak jak obiecali poznałam resztę zespołu. Każdy z osobna jest kompletnie inny, podoba mi się to. Mogę przysiąc że są jakoś koło trzydziestki, a zachowują się naprawdę… dziecinnie. Jak moje kochane debile z Londynu. Znowu zrobiło mi się smutno.

- Może pokażesz co potrafisz, skarbie? – zapytał mnie Łozo.

- Ja.. nie, wolałabym nie. Innym razem. – zapewniłam.

- No nie daj się prosić! – krzyknął Wojtek – gitara basowa.

- Błagam was.. chłopcy, nie czuję się za dobrze. – uśmiechnęłam się smutno.

- Tomku skręć w prawo proszę i na końcu będzie mój dom. Raczej go zauważysz, innego nie ma w odległości dwóch kilometrów. – pokierowałam perkusistą zespołu, który siedzi za kierownicą.

- Dobra Julia, dzisiaj ci odpuścimy, ale wiedz że Łozo słucha twojej piosenki przynajmniej dwa razy dziennie. Zakochał się w twoim głosie. – powiedział Grzesiek – również perkusista.

- Taaa, to prawda. Ślicznie śpiewasz. – przytakuje Łozo.

- Dzięki.

- Jesteśmy mała. – krzyczy Tomek.

- Naprawdę dziękuję chłopaki, pewnie jeszcze bym siedziała na lotnisku gdyby nie wy. – podziękowałam, przytulając każdego z osobna. Pomachałam jeszcze na koniec i wysiadłam. Baron pokazał mi swój telefon, co zapewne miało znaczyć abym zadzwoniła.

Są fajni, ale… nie. Mam już swoich przyjaciół. Jeden boyband mi starczy. Odwracam się w stronę bramy. WOW! Nieźle się tu zmieniło. Oprócz tego, że nie za bardzo widzę ogródek pod warstwą śniegu… mogę stwierdzić że wiosną czy latem jest tu na pewno cudownie! Niesamowity strumień, a wokół las, ogromne okna, przez które zauważyłam krzątająca się w domu osobę. Serio? O czwartej rano? Otworzyłam cicho furtkę i powoli ciągnęłam za sobą walizki. Stanęłam na ganku i cichutko zapukałam do drzwi. Kroki które słyszałam, musiały oznaczać, że ktoś się zbliża. Odsunęłam się lekko, klamka się poruszyła, a w drzwiach pokazał się dziadek. Nie zwracając uwagi na wymalowany szok na jego twarzy, prawie go wywróciłam mocno do siebie przytulając.

- Julia?! – krzyknął z niedowierzeniem. – Ale jak? Co Ty tutaj robisz? Skarbie ale urosłaś! Boże, dziecko trzeba było zadzwonić, wyjechalibyśmy po ciebie. Jesteś cała mokra. Wchodź szybko do środka, bo się przeziębisz. Tak bardzo się stęskniłam! – miliony słów na sekundę dziadek wypuścił z swojej buzi, na koniec wciągając mnie i moje walizki do środka i mocno mnie przytulił.

- Przepraszam dziadku. Gniewasz się? – zerknęłam na niego z łzami w oczach.

- Za co mnie przepraszasz skarbeńku? Nie mam za co się gniewać. – spojrzał na mnie z troską. – Chodź zrobię ci herbatkę, jesteś głodna? Mama zrobiła pyszne ciasteczka. Siadaj sobie. – radosny poprowadził mnie do kuchni połączonej z jadalnią.

Wszystko w tym mieszkaniu było takie nowoczesne, dużo przestrzeni. Usiadłam na jednym z krzesełek przy ogromnym stole. Chwilę później przyszedł dziadek z kubkiem parującej herbaty i talerzykiem ciastek.

- Dziękuje. – oplotłam palcami kubek, aby je ogrzać. Odgarnęłam wilgotne włosy z twarzy.

- Dużo się ostatnio dzieje, co? Dajesz sobie radę, skarbeńku? – zapytał, uważnie mi się przyglądając.

- Tak, wszystko w porządku. – odpowiedziałam, przełykając gorzką ślinę. Kłucie w sercu nie pozwala mi zapomnieć o tęsknocie. – Jestem zmęczona, mogłabym gdzieś się położyć? – zapytałam, odkładając herbatę na stolik.

- Oczywiście. Ale nie gdzieś tylko w swoim pokoju. Nawet nie wiesz jak mama cieszyła się urządzając go. – ścisnął lekko moją rękę prowadząc mnie na górę.

Mijamy, pełno drzwi, przedsionków… ten dom jest naprawdę duży i piękny.

- To tutaj. – uśmiechnął się widząc moją zagubioną minę. Otworzył drzwi i wprowadził mnie do środka.

WOW.

Pokój jest jakby podzielone na wie części. Po prawej duże łóżko przy ścianie na której pomalowane było niebo, po lewo biurko, kanapa, stolik, dywan, telewizor na ścianie! Cudowanie! Pokój ogólnie jest koloru białego, oprócz tej ściany przy łóżku ta jest granatowa – jak niebo. Ciemna podłoga – panele. Ślicznie koło łóżka drzwi – zapewne wyjście na balkon.

- To… tu.. jest cudownie. – wykrztusiłam.

- Prawda? Mama mówiła, że lubisz niebieski. – uśmiechnął się.

- To prawda. – pisnęłam i pobiegłam rzucając się na łózko.

- Śpij dobrze, kochanie. – usłyszałam jeszcze jak mówi dziadek, później zniknął za drzwiami gasząc światło.

Jak się okazało, mam również swoją własną łazienkę i garderobę. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę. Kiedy skończyłam słońce już świeciło jasno. Nieprzytomna rzuciłam się na łózko i zasnęłam niemal od razu.

- Oliwia! Chodź tu Julia jeszcze śpi, jak wstanie to na pewno się z tobą pobawi. – ciche głosy, wybudziły mnie z dosyć przyjemnego snu. Przeciągnęłam się i powoli usiadłam na łóżku. Za oknami ciemno. Przespałam cały dzień? Niemożliwe! – fuknęłam do siebie. Wstałam z łózka i po omacku wzięłam sweter z walizki. Ogólnie w domu jest ciepło i przytulnie, ale mam gęsią skórę. Złożyłam sweter i powoli dotarłam do drzwi. Wyszłam na korytarz i skierowałam się na dół. Do moich uszu doszły stłumione dźwięki domowników, telewizor i coś co się smaży na patelni.

Powoli pokonałam ostatni schodek, poprawiłam nachodzące na oczy włosy i weszłam do kuchni.

- Lulu! – Olivia zaczęła piszczeć biegnąc w moją stronę. Kiedy już dotarła mocno wtuliła się w moje nogi. Schyliłam się i wzięłam ją na ręce.

- Cześć Oli, stęskniłaś się? – zapytałam radośnie. Cmoknęłam ją w główkę. Jest taka śliczna.

- Julia! Skarbie! Dlaczego nie zadzwoniłaś? Chodź tu do mnie niech cię uściskam. – babcia podeszła do mnie i mocno uściskała. – Jesteś taka śliczna, kochanie. – poprawiła mi włosy, a w jej oczach zauważyłam łzy.

- Babciuu… – przeciągnęłam końców, ponownie ją do siebie tuląc.

- To nic, po prostu tak strasznie cię ciesz, że w końcu mogę zobaczyć swoja wnusię. – powiedziała powoli nadal mi się przypatrując.

Mama, tata i babcia zaciągnęli mnie do stołu pytając totalnie o WSZYSTKO! Zjedliśmy wspólnie kolację, aż dołączył do nas dziadek i zaczęła się rozmowa, o tym kto dowiózł mnie do domu. Mama nie wierzyła, że nijaki bardzo popularny w Polsce zespół dowiózł mnie do domu. Cóż… trudno, jej sprawa. Pytali o zespół i o Harrego. Nagle zrobiłam się straaasznie senna i udało mi się uciec przed pytaniami dotyczącymi Harrego. Podziękowałam im i ponownie udałam się do SWOJEGO pokoju.

Biegiem wpadłam przez drzwi od razu rzucając się na stolik gdzie zostawiłam swojego Iphone’a.

Dwa nieodebrane połączenia od Harry.

Nieodebrane połącznie od: Zayn.

Trzy nieodebrane połączenia od: Niall.

A niech to szlag!

Jeszcze wiadomość…

O matko! Nie oddzwoniłam, biedny pewnie się martwi. Szybko wybrałam numer Harrego i wcisnęłam zieloną słuchawkę.

- Julia? O mój Boże, jak dobrze cię słyszeć. Już myślałem że coś się stało…- jego głos spowodował, że po moim ciele przeszły ciarki.

- Przepraszam, obudziłam się niedawno i … poszłam przywitać się z rodziną. – odpowiedziałam i położyłam się na kanapie – pilotem przerzucając kanały w telewizji.

- Nawet nie wiesz jak się cieszę… – powiedział. Zapadła chwila ciszy. – Tęsknię Lulu. – szepnął. Moje serce coś ścisnęło.

- Nie dam rady… miesiąc… dwa! Ale nie pół roku! Harry błagam… – znowu się rozkleiłam. Czuję się taka… pusta, bez niego. To dziwne, że kilkanaście godzin temu wyznaliśmy sobie miłość, a później pocałowaliśmy ostatni raz. A teraz? Teraz nic! Wytarłam policzki i kontynuowałam skakanie po kanałach. W końcu zostawiłam na kanale muzycznym.

- Dasz. Musisz, musimy sobie poradzić. Teraz jak już wiem, że cię mam., że jesteśmy razem… wszystko się zmieniło, wiesz? Tak strasznie chciałbym cię teraz zobaczyć, przytulić… zetrzeć łzy z twojej ślicznej buźki. – powiedział, skuliłam się. Zaśmiałam się przez płacz. Co musiało troszkę dziwacznie słychać. – Nie zostawiaj mnie. – szepnął.

- Muszę kończyć Harry, zadzwonię jutro. – powiedziałam niewyraźnie. – Nie zostawię cię, jeśli ty nie zrobisz mi tego samego. – dodałam po chwili i się rozłączyłam. Nie mogę płakać! Nie jestem jakąś beksą. Mam chłopaka i będę na niego czekała. Nikt nie powiedział, że nasz związek będzie łatwy. Popatrzyłam się jeszcze chwilę w telefon, by później rzucić go na podłogę. W telewizji akurat puścili ,,One Thing”. Położyłam się i przykryłam kocem rozmyślając…

Czy dam radę?

Muszę.

Zakochałam się, kocham Harrego.

Miłość zwyciężą wszystko.

————————————————————-

SIEMACIE NIGGASY! <3

PO długiej przerwie…

werbel proszę!

POWRACAM! : D

Cieszycie się? loolz

Nie no, ale serio : D Przerwałam i powracam, jednak!

jest jeszcze coś dodam oddzielną notkę dziś jakoś po 20 ^^

Bądźcie czujni ;*

A ja lecę się uczyć -.-

KOCHAM WAAS! <3

DZIĘKUJE!

KISS ♥

Rozdział 60

-Skąd tyle ich masz?-zapytał.

-Uwieczniam każde zdarzenia. Nawet kiedy nie widzisz mnie z aparatem… z dzisiaj też mam.-odpowiedziałam dumnie.

-Serio… nie wiem jak ty to robisz…-szepnął. Podeszłam do okna i oparłam rękę o szybę, przyglądając się ogromnej wysokości która dzieliła mnie od ulicy.

-Będzie mi brakowało tego widoku…-sapnęłam. Poczułam duże dłonie obejmujące mnie w pasie.

-Nie chcę się żegnać.-szepnął mi w włosy. Przeszedł mnie leciutki dreszcz.

-To nie będzie pożegnanie Harry. Przecież niedługo się zobaczymy. Niczego nie kończymy…-szepnąłem. Pocałował mnie w miejsce między szczęką, a uchem.

-Wiem.-szepnął mi do ucha. Jego ręka leciutko pocierała moje biodro.

-Ale jeżeli zaraz nie wyjedziemy… spóźnię się na samolot, a wtedy będę siedziała sama w Londynie i będę za tobą tak strasznie tęsknić, że wpadnę w depresję. A w Polsce mam nadzieję odwiedzić całą rodzinę i nie myśleć ciągle o tobie i tych twoich uwodzicielsko seksownych ustach, zielonych oczach i twoim cudownym ciele.-szeptałam mu na ucho. Zaciągną się powietrzem i lekko ode mnie odsunął.

-Jeszcze jedno słowo… i mnie nie powstrzymasz od czynów erotycznych.-pogroził. Złączyłam palce obu naszych dłoni razem i leciutko pocałowałam go w usta.

-Ale te usta… są takie kuszące.-powiedziałam mu na złość. Popchnął mnie na łóżko, sam znalazł się nade mną. Jego oczy błyskały czystym pożądaniem. Delikatnie pocałował miejsce na mojej szyi, chwilę później ssąc i lekko gryząc. Powstrzymałam jęknięcie. Zaczął obcałowywać mój dekolt. Włożyłam palce w jego loczki i lekko lecz stanowczo pociągnęłam za nie, sprawiając że jego twarz znalazła się tuż przed moją, warknął cicho i gwałtownie wpił się w moje usta. Oddawałam zachłanne pocałunki.

Czy jego usta smakują wiśnią?

Jego zapach dotarł do moich nozdrzy, co sprawiło że moje nogi zrobiły się miękkie jak z waty. Gdybym teraz stała na pewno bym upadła. Przegryzłam dolną wargę jego ust, przez co lekko się uśmiechnął. Mruknęłam cicho kończąc swój najlepszy pocałunek życia.

Harry położył się obok mnie ciężko dysząc.

-To było…-zamyślił się.-…ostre.-dokończył.

Zaśmiałam się cicho.

-Wcale nie, po prostu przyjemne.-zaprzeczyłam.

Podparł się na łokciu i dłonią zaczął kreślić szlaczki na moim brzuchu.

-Musimy się zbierać, Hazz.-szepnęłam.

-Wiem kochanie.

Kocham to jak on mnie nazywa, to takie urocze.

-Pójdę się przebrać, zaczekasz tu?-zapytałam.

-Nie możesz tutaj?

Uniosłam drwiąco brwi.

-A mogę?-ponownie zapytałam.

-Masz rację to będzie dosyć niebezpieczne. Jeszcze się na Ciebie rzucę czy coś…

Zaśmiałam się cicho.

-Zaraz wracam.- pobiegłam do łazienki.

Ubrałam jasne rurki z wyższym stanem, krótki czarny sweterek, kilka dodatków i białe converse. Do czarnej torebeczki włożyłam słuchawki i wyszłam.

-Gotowa.-uśmiechnęłam się stając przed Stylesem. Złapał mnie w pasie i pociągnął przez co wylądowałam na nim. Mocno wtuliłam się w jego pierś i pocałowałam w policzek. Podniosłam się i ponownie stanęłam przed nim, pocałował mnie w biodro, w miejsce gdzie znajduje się mój tatuaż. Po długiej kłótni ostatecznie zgodziłam się żeby wziął dwie moje walizki, ja wzięłam jedną i bagaż podręczny. W ostatnich minutach zaczęłam biegać po domu, sprawdzając czy aby na pewno wszystko wzięłam, pogasiłam i odłączyłam od kontaktu. Na koniec złapałam czapkę i wsunęłam ją na głowę.

Stoimy już w windzie.

-Cholera, będę płaciła za nadbagaż.- przeczesałam włosy ręką. Harry zachichotał.

-Nie zdziwiłbym się.

-Och! Cicho tam.- pomachałam w jego stronę ręką, dając mu do zrozumienia że intensywnie się nad czymś zastanawiam.- Jezu jestem taka podekscytowana! Mama obiecała, że odwiedzimy każdą rodzinę rozsiana po zakątkach Polski!-pisnęłam. Harry posmutniał.

-Na pewno będziesz cudownie się bawiła.- wymusił uśmiech.

Chciałabym jakoś podejść i go przytulić, ale te torby między nami nie bardzo mi to umożliwiały. W końcu drzwi windy się otworzyły. Larry pomógł nam troszeczkę zapakować bagaże do auta, ponownie się z nim pożegnałam i pojechaliśmy. Drogę pokonaliśmy w ciszy, złapałam Harry’ego za dłoń i trzymałam tak dopóki nie znaleźliśmy się przed domem moich rodziców. Weszliśmy cicho do środka…. To co zobaczyłam… przeraziło mnie. Wszystko latało, postacie krzycząc biegały po domu, zapewne szukali swoich rzeczy. Harry wybuchł śmiechem.

-A ze mnie się śmiałeś!- fuknęłam. Pocałował mnie w kącik ust, po czym poprosił żebym zaczekała.

Po kilku minutach, wszyscy się ogarnęli i wpakowali w zamówione wcześniej taksówki.

Muszę zostawić swoje autko…

Ach.

Pojechaliśmy na lotnisko, Ali też. Każdy z walizką odlatuje – tyle że KAŻDY w inną stronę.

Odpoczniemy od siebie…

Ale ja nie chcę!

Jak patrzę na Harry’ego chce mi się płakać. Podchodzimy do bramek sprawdzających. Gdzie Alice wejść nie może. Żegnamy się długim przytulasem i przechodzę na drugą stronę.

Samolot do Polski odlatuje za 20 minut, prosimy o udanie się… - słyszę denerwujący kobiecy głos. Wzdycham lekko.

Czas się pożegnać.

- Justin… nie obchodzi mnie to, ale mamy spotkać się jeszcze do wakacji. – podchodzę do Biebera.

- Nie wiem jak. Ale spotkamy się Lulu. – odpowiedział, rozchylając ramiona. Mocno go przytulam.

- Kocham Cię. – usłyszałam jego szept.

- Kocham Cię Juju. – odpowiedziałam. Ścisnęłam go mocniej i podeszłam do stojącego obok niego Zayn’a.

- Jej, znowu będzie mi cię bardzo brakowało! – fuknął w moją szyję, kiedy się na niego rzuciłam.

- Wiem o czym mówisz Zayn. – łzy napływają mi do oczu.

Jestem doskonale świadoma tego, że niedługo się zobaczymy… ale to takie trudne, zostawiać osoby z którymi jesteś strasznie związany.

To tylko kilka miesięcy…

Muszę dać radę.

Fredo.

- Wiem, że nie jesteśmy do siebie aż tak bardzo przywiązani, jak ty z resztą… ale naprawdę mi smutno… że… – przerwałam mu.

- Fredo… wiesz że to nie prawda. Przyjacielu… jeszcze się zobaczymy. – czy ona ma łzy w oczach? – Koniecznością będzie twój przyjazd tutaj z Justinem, jeszcze do wakacji! – powiedziałam szeroko się uśmiechając, gwałtownie mnie przytulił.

- Dziękuję! Na pewno przyjadę… na pewno.- wyszeptał.

Delikatnie wyślizguje się z jego objęć i podchodzę do Niall’a. Sam jego wzrok wyraża wszystko. Jest mu trudno… zostawić Alice.

- Dziękuję. – powiedziałam podchodząc.- I mam do Ciebie prośbę… nigdy nie będę miała żalu… czegokolwiek, jeśli tego nie spełnisz. Po prostu pilnuj go. Jest dla mnie wszystkim… ale jeśli znajdzie sobie kogoś innego…

- Nie znajdzie Lulu.- przerywa mi. Domyślił się o co mi chodzi. A raczej o kogo. Równie mocno go ściskam.

Najtrudniejsza część tego dnia.

- Harry… – szepczę widząc jego minę. Szklą mu się oczy, na ten widok z moich własnych leci coraz to więcej łez.

- Przecież wiesz, że nikogo innego sobie nie znajdę. Będę tęsknił… tak bardzo. – mówi, kładąc swoje duże dłonie na moich biodrach, przyciągając mnie do siebie. Nic nie mówiąc, całuję go. Ten pocałunek jest przepełniony żalem, tęsknotą i ogromną miłością.

- Tak bardzo będę tęskniła. – wyszeptałam. Ostatni raz wciągnęłam jego piękny zapach i lekko złapałam go za palec.

- Codziennie będę dzwonił… i pisał. Na skypie, przez telefon… jak tylko będę miał czas. – powiedział gorączkowo.

- Wiem, że twoja praca nie będzie pozwalała na tyle ile moglibyśmy rozmawiać, ale nie martw się. Ja wszystko rozumiem. Dzwoń o każdej porze dnia i nocy, jak tylko będziesz mógł i chciał. Będę czekała. – powiedziałam szybko i puściłam jego rękę, biorąc w nią walizkę.

- Będę dzwonił. – odpowiedział ponownie do mnie podchodząc.

- Harry proszę cię, bo będzie jeszcze trudniej. – powiedziałam błagalnie, odsuwając się lekko. W jego oczach ponownie pojawiły się łzy.

Jak ja się za to nie-na-wi-dzę!!!!

Rzuciłam wszystko i ponownie przylgnęłam do niego ciałem jak i ustami.

Kiedy skończyliśmy oparł się swoim czołem o moje.

Ostatni raz pocałował mnie w czoło i puścił.

- Dobra mała, bo się spóźnisz. – zachichotał cicho Zayn. Uśmiechnęłam się smutno do niego.

Wyszłam za drzwi, gdzie niestety oni już nie mogli iść.

- KOCHAM WAS! – krzyknęłam patrząc prosto w oczy loczka.

Odwróciłam się i dałam upust emocjom. Zanosząc się ciężki szlochem doszłam do busa, który miał mnie przewieźć do samolotu.

Dam radę. To tylko kilka miesięcy.

———————————————————————–

Nie wiem jak ws przepraszać, za tak długą nieobecność!

Ale mogę to wytłumaczyć chyba tylko tym, że SZKOŁA!

I aż wstyd się przyznać ale załamka ;/

Po prostu.. : ))

Jednak te komentarze… :’)

Coś pięknego!

DZIĘKUJĘ! <3

Nie wiem co pisać!

Po prostu dziękuję, że ze mną jesteście! Kocham was!

A następny rozdział na 100% dodam wcześniej niż ten : )

KOCHAM WAS!

Kiss ♥

PS. ZAPRASZAM NA TEGO BLOGA! <3


http://sharp-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/

Rozdział 59

Zapłaciliśmy za zakupy i ponownie wsiedliśmy do aut. Harry otworzył mi Twix’a, a później zabrał się za swojego. Ja jak normalny człowiek zaczęłam jeść najpierw jednego, a następnie miałam zamiar zjeść drugiego… Harry jednak miał swoją taktykę, gryzł dwa od razu.

-Dlaczego jesz je oba naraz?-zapytałam z uśmiechem.

-Nie chcę żeby drugi czuł się samotny…-wytłumaczył.

-Mhm.-mruknęłam, nie mogąc powstrzymać śmiechu.

-Bawi cię to?-zapytał. Pokiwałam przecząco głową. Schylił się lekko i cmoknął mnie w usta.

-Mmm… karmeloowe.- oblizał usta.

-Mniam.-zrobiłam to samo, zachichotał cicho.

-Też mogę spróbować… Harry?-szydził Zayn.

-Siedź jak ci dobrze.-odpowiedział mu loczek, lekko uderzając go w głowę.

Po kolejnych 20 minutach staliśmy przed ogromnym parterowym budynkiem.

-Gokarty?-zapytała Alice.

-Tak!-zapiszczałam podekscytowana. Harry zaśmiał się i złapał mnie w pasie.

-O kurde, dawno nas tu nie widzieli.-powiedział Jus, wchodząc do środka z uśmiechem.

Weszliśmy za nim i podeszliśmy do właściciela gokartów John’a.

-Kogo my tu mamy! Dzieciaki jak dawno was nie widziałem.-uśmiechnął się mężczyzna. Był około 50, wysoki, trochę łysy i miał takie ciepłe spojrzenie. Wyrwałam się od Styles’a i podbiegłam do John’a. Zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku. Śmierdział spalinami… ale nie przeszkadzało mi to.

-Cześć John.-przywitałam się.

-Witaj Lulu, Jus.-zwrócił się do Bieber’a, odsunęłam się a oni się uścisnęli ‘’po męsku”.- Jak miło, że w końcu sobie przypomnieliście o swoim starym nauczycielu.-zaśmiał się.

-Nigdy o tobie nie zapomnieliśmy.-zaprzeczyłam. Uśmiechnął się do mnie przyjaźnie.

-Widzę, że przyprowadziliście przyjaciół.-spojrzał za nas.

-Tak to jest Harry, Alfredo, Zayn, Niall no i Alice.- wymieniłam ich po kolei.- A to John, nasz jakby nauczyciel jazdy na gokartach.- przedstawiłam.

-Miło mi was poznać dzieciaki.

-Nam również.-odpowiedział Hazz.

-Zaraz… czy to…-zaczął John.

-Tak. Połowa One Direction.-dokończyłam za niego. Skinął głową z ogromnym uśmiechem na twarzy.

-Więc chcielibyście zapewne pojeździć, tak?-zapytał.

-Zapewne.-zgodziłam się z chytrym uśmieszkiem.

-Nic się nie zmieniłaś! Tylko oczy zrobiły ci się jakieś takie… słodkie.-dokończył. Reszta się zaśmiała. Fuknęłam cicho. Loczek przyciągnął mnie w pasie i z uśmiechem pocałował w policzek.

-To Ty… to wy…-jąkał się mężczyzna.

-Nie.-powiedziałam szybko, wyrywając się Harry’emu.-Wszystko ci wytłumaczę John. Możesz proszę, zaprowadzić nas do przebieralni?-zapytałam, mrożąc go wzrokiem.

-Oczywiście.-odpowiedział niewzruszony.

Poszliśmy za nim, podał nam odpowiednie rozmiary kostiumów i dał kilka minut na przebranie się. Kiedy wyszliśmy opowiedział cały instruktaż i powiedział co wolno, a czego nie. Wsiedliśmy do naszych ‘’pojazdów” i ustawiliśmy się na starcie. Były cztery rzędy. W pierwszym Fredy, w drugim Alice i Niall, trzecim Harry i Zayn, a ja i Jus w ostatnim. Poszliśmy na kompromis i zdecydowaliśmy że staniemy na końcu.

-Kto ostatni na mecie stawia obiad!!-krzyknął Niall zanim ruszył.

Chyba nigdy jeszcze się z nimi tak nie uśmiałam, łzy zasłaniali mi widok na drogę, każdy wjeżdżał w każdego i przepychał się do przodu, Niall 3 razy wjechał w opony, a Fredo raz się ‘’wykoleił” za Chiny nie wiem jak to się mogło stać… no ale to w końcu FREDO! Wszyscy byli tacy szczęśliwi, jak dzieci. Najszczęśliwsze na świecie. Chyba każdy ryczał ze śmiechu… nie byłam sama. Harry, Zayn i Justin byli niemożliwi darli się na całe gardło, aby powiadomić się nawzajem… jednym słowem wszystko komentowali. Dosłownie wszystko.

-ZAYN DRAPIE SIĘ ZA UCHEM!!!-krzyknął Hazz. Kolejny napad śmiechu. Mogę wam powiedzieć, że bardzo trudno jest przekrzyczeć osiem gokartów. BARDZO TRUDNO.  Ale oni dawali radę. Przecież oni mają jutro koncert! W czasie kiedy oni się wygłupiali wyprzedziłam ich i pierwsza ukończyłam nasz wyścig. Wysiadłam z gokarta i zaczęłam krzyczeć, że wygrałam. Byli tak zajęci sobą, że nawet mnie chyba nie usłyszeli. Podeszłam do siedzącego przy stoliku na boku John’a. Ściągnęłam kask i szeroko uśmiechnęłam się do mężczyzny.

-Najlepsza, jak zawsze.-skomentował z uśmiechem.

-W końcu uczyłam się od najlepszych.-odpowiedziałam, wycierając łzy. Usiadłam koło niego i nalałam sobie soku do szklanki.

-Wiesz co?-zwróciłam się do mężczyzny.-Chyba w końcu znalazłam szczęście.

-Niewątpliwie.-zgodził się. Harry i Zayn śmiejąc się w niebogłosy, szli w naszym kierunku przepychając się.

-Więc wy…-zaczął.

-To nie tak jak myślisz… my… ja… nie mów tego nikomu.-błagałam.-To może źle wpłynąć na jego karierę, a ja mogę zginąć przez jego psycho fanki.

-Słońce nie miałem takiego zamiaru. Po prostu…-zaczął.-… zawsze myślałem, że będziesz z Justinem. Nigdy nie zachowywaliście się jak przyjaciele.-powiedział, a mnie zamurowało.

-Ja i Justin… wiem. To jest skomplikowane. Coś zakończyliśmy, ale i rozpoczęliśmy. Nigdy nic nie wiadomo co nam przyniesie życie.-uśmiechnęłam się do John’a on odwzajemnił uśmiech, ale nic nie powiedział.

-On oszukiwał!-Zayn wskazał na Harry’ego.

-Zayn… misiu. Nie da się oszukiwać w tej grze.-Hazz poklepał mulata po plecach.

-Wpychanie kogoś w opony zalicza się do oszukiwania?-zapytał Justin John’a.

-Jeśli robił to przyjaciel Lulu… to nie.-odpowiedział, uśmiechając się do mnie.

-Uuuu huhuhu.-Styles przyłożył dłonie do buzi i zaczął buczeć, ale się roześmiał. Podeszłam do niego i pociągnęłam za brodę przybliżając jego policzek do swoich ust.

-Nie ładnie Styles.-szepnęłam mu na ucho. Zaśmiał się głośno i złapał mnie w pasie podnosząc do góry, oplotłam go nogami i mocno przytuliłam.

-Wiem, że to będzie dziwne… ale wyglądacie słodko.-powiedział Zayn, śmiejąc się cicho. Reszta się zaśmiała.

-Tak długo na to czekaliśmy.-szepnęła Alice.

-A my? Zdecydowanie za długo.-powiedział Harry, patrząc mi prosto w oczy. Znowu na jakiś czas utonęłam w jego zielonych tęczówkach. Przytuliłam się do niego i oparłam brodę o jego ramię. Reszta towarzystwa pogrążyła się w rozmowie. Przybliżyłam usta do szyi loczka, gdzie złożyłam delikatny pocałunek. Chyba mu się to spodobało, ponieważ przymknął oczy. Więc kontynuowałam swoją ścieżkę, aż doszłam do linii między uchem a szczęką. Chciałam się przekonać czy tylko ja tak działam na jego pocałunki w tym miejscu. Jęknął cicho.

-Lulu… proszę.-szepnął. Jednak nie tylko ja. Uśmiechnęłam się do siebie. Ponownie go tam pocałowałam. Mocno zacisnął oczy. Leciutko muskając jego skórę doszłam do jego ust. Oddaliłam się lekko i zaczęłam się im przyglądać. Są takie idealne, lekko uchylone. Oczy nadal ma zamknięte. Przegryzłam lekko wargę. Harry otworzył oczy, były tak pełne pożądania. Rozbierał mnie wzrokiem. Głośno przełknął ślinę.

-Co Ty ze mną robisz? Hmm?-wyszeptał, opierając się czołem o moje.

Posiedzieliśmy z John’em do 16, odbywając kilka wyścigów. Koniec końców Fredo przegrał. Więc Zayn, Harry i Jus mieli kolejne milion powodów do naśmiewania się z niego i wymyślania różnych tortur które chcieli na nim wykonać. To chyba była część jednego z tysiąca zakładów, które wykonywali przed każdym wyścigiem. Ja z Alice usiadłyśmy sobie z boku. Musiałam opowiedzieć jej o wszystkim. Dokładnie. Pokazałam jej tatuaż, była zaskoczona i zdumiona moją odwagą. Spodobał jej się. Pytała się o jego symbol… ale malutka literka wszystko jej wyjaśniła. Na obiad pojechaliśmy do ,,Oliwnego Gaju”. Jedzenia było świetne! Kolejna dawka śmiechu… i coraz bliżej pożegnania. Na razie nie poruszaliśmy tego tematu, nikt nie chciał się żegnać. Jednak każdy zdawał sobie sprawę z tego, że niedługo to nastąpi. Kiedy wyszliśmy z restauracji była 17.30 czyli mam półtorej godziny.

-Ja muszę jechać do mojego mieszkania… spakować się. Ale wy jedźcie do moich rodziców. Macie klucze prawda?-zapytałam. Alice uniosła kluczyki w odpowiedzi. Uśmiechnęłam się. Wsiadłam do swojego samochodu.

-Posuń się kochanie.-Harry otworzył drzwi od mojej strony i chamsko zaczął mnie spychać na siedzenie pasażera.

-Jedziesz ze mną?-ucieszyłam się. Skinął głową z uśmiechem.

Podjechaliśmy pod apartament, podeszłam do recepcji, gdzie przywitałam się z Larry’m i powiadomiłam go o mojej nieobecności przez następne kilka miesięcy. Pożegnałam go i wraz z Harry’m wjechaliśmy windą do mojego domu.

-Rozgość się… ja pójdę się spakować.

-Nie mogę ci pomóc?-zapytał.

-Jasne, że możesz.-uśmiechnęłam się szeroko. Złapał mnie za nadgarstek i poprowadził do garderoby. Wyciągnęłam trzy walizki i pakowałam do nich wszystko co znalazłam w szafie. Harry zajął się pakowaniem moich kosmetyków i kilku drobiazgów z mojej sypialni.

-To też?-wystawił rękę, trzymał w niej poduszkę z całym zespołem.

-No raczej. Bez was nie zasnę!-odpowiedziałam, Harry zaśmiał się cicho.-Zaraz kończę.-powiadomiłam go.

-Ja też.

Wstałam z podłogi i zapięłam walizki, stawiając je niedaleko windy. Weszłam do mojej sypialni i zastałam Styles’a oglądającego moje fotografie przyklejone do ścian.

————————————————–

Przepraszam!

Wybaczcie, że rozdziały będą dodawane nieregularnie,

ale sytuacja w jakiej się znajduję nie bardzo pozwala mi

na spędzanie zbyt dużo czasu przed laptopem ; (

KOCHAM WAS, DZIĘKUJĘ ZA TAK LICZNE WEJŚCIA

I KOMENTARZE! <3

Kiss ♥

PS. Jutro chłopcy mają coś ogłosić! *O*

Czyżby zdecydowali się nas odwiedzić?! <3